Forum



Avatar
Zetka
2006-10-28
zaskakujace jak czesto słyszę że dana fotografia już nie jest fotografią przekroczyła jej granice, stała się grafiką??, malarstwem?? Ponieważ dzieje się tak tylko na polskich stronach (problem prawie neznany za granicami) zastanawiam sie czy wytworzyliśmy nową jakośc czy tez tkwimy wrośnięci w utarte schematy.
Avatar

2006-10-29
Nie mam pojęcia jak to wygląda za granicą, ja jednak jestem tradycjonalistą w tym temacie..nieznaczne modyfikacje barw, kontrastu są akceptowalne..bardziej zdecydowane przekształcanie zdjęć moim zdaniem powoduje, że fotografia staje się czymś innym..malarstwem ? na pewno nie
Avatar
Zetka
2006-10-29
no więc czym ??? a malowanie przy uzyciu tabletu jest jeszcze malarstwem??? itd...
Avatar

2006-10-29
na to akurat jest już określenie: digital painting, jednak w pewnych przypadkach trudno jednoznaczne sklasyfikować określoną pracę..najbardziej bezpiecznym chyba ale i bardzo ogólnym będzie grafika 2D
Avatar
Zetka
2006-10-30
podobnie istnieje pojęcie "digital photography" ale tego rodzaju przymiotniki opisują raczej technologię niż kategorię. Jeżeli jak piszesz jesteś tradycjonalistą to zgodzisz sie że nie możemy tworzyc nowych pojęć dla każdego wynalazku, każdej nowej technologii wprowadzonej do kanonu. Inaczej pojecie malarstwa byłoby zarezerwowane dla jaskiniowców i ich dizeł (fresk, malarstwo olejne itp. to ciągle malarstwo). Grafika to dziedzina gdzie większość pracy jest wykonywana ręcznie i narzędziami jej właściwymi, więc grafika to nie jest (a 2D to jakiś dziwolag). W fotografii większość roboty odwala za nas światło i materiał światłoczuły i to jest clue. Dla wszystkich dzisiaj, bardzo popularne w 1szej poł. XX kolorowane barwnikami i pędzlem zdjęcia to jedmak fotografia. Nie wspominając gumy czy innych technik klasycznych. Chyba nie tędy droga...
Avatar
~abnegacek
2006-11-13

fotografia to chemiczny rysunek światłem, wiec rysunek czymkolwiek innym niż fotonami światła, foto-grafią nie jest?. A wydruk laserowy to już grafika czy jeszcze foto? Podobnie ksero zalicza się do technik fotograficznych czy poligraficznych?. To chyba bardziej drukarka niż foto aparat?.

Jeżeli dążąc do hiperrealizmu osiągnę efekt odwzorowania, identyczny z osiągnięciem foto aparatu, to mogę się za niego uznać? A swój proces percepcji porównać do procesu kserokopiarki? Wydaje mi się że tak! ;)

Gdy grzebiemy w PCcie by wyretuszować foto to przypomina to retusz tuszami, zanany niemal od początku istnienia fotografii, lecz przekroczenie owej granicy w fotografii, chyba nie ustalonych dotąd proporcji w stosowaniu odmiennych od fotografii technik, nazywamy montażem lub fotomontażem albo po prostu określamy mianem collage.

Zatem gdyby Łowickie babinki cięły precyzyjniej - czyli idealnie - swoje wycinanki, nie trza byłoby ploterów... i drukarek atramentowych...

A ja nie plótłbym o przemianach fotochemicznych w ludzkim mózgu... i tego konsekwencjach terminologicznych w filozofii i filologii języka.
Avatar
Zetka
2006-11-16
fajnie sie bawisz rozregulowując zdrowy rozsadek wycieczkanmi poza granice definicji przedmiotu umieszczając go raz na "czerwonym" raz na "zielonym"... ale Ok .. z takiej gimnastyki zawsze ciekawe rzeczy sie rodzą ...
czy kopiarka moze byc aparatem a jej wydruk fotogrfią?... pewnie tylko wtedy gdy zapragniesz np usiaść na niej gołym tylkiem i ją uruchomić :) w kazdym innym przypadku to kopiarka ( a że korzysta z fotonow swiatła?? cóż z tego ? pierwsze powielacze były denaturowe, nie do rejestrowania rzeczywistości została stworzona ale do jej kopiowania - bo Benedyktyni tak jak łowiczanki się nie sprawdzili ) .
czy osiagajac stan idealny w percepcji i reprodukcji rzeczywistosci możesz się uznac za aparat-kopiarkę bo korzystasz z fotonow światła ?? może tak ale po zabiegu lobotomii - wpływ mózgu, podświadomości jest zbyt duży i co gorsza nie da się wyłączyć - to zresztą temat dla psychologa.
czy głosnego swego czasu skandalistę (nie pomnę nazwiska) zadajacego sobie przy pmocy lewatywy porcję farby i robiącym z tego ładunku użytek na płótnie malarskim mam uznać za pędzel???
a czy zacieki na murach to fresk???
a porysowany samochód to grafika??
tak można w nieskończoność...
Avatar
~abnegacek
2006-11-16
Aha! Czyli, jeśli polaroidem skopiofotografuję dwiesciepiedziesiąt złotych, (bo niższa kwota to zaledwie wykroczenie} to idę za kraty... za fałszowanie pieniędzy, ale jeśli niechcący uwiecznię na nich trzymający je palec, to mogę liczyć na nagrodę w konkursie fotografii... National Geografic jeśli tę forsę wypłaci mi np. jakiś dżunglowy Papuas.

Ciekawą jest granica między naśladowczym odwzorowaniem faktu a jego twórczą interpretacją...
Tak jak goły tyłek na kserokopii może być materiałem poglądowym dla ginekologa lub psychiatry, tak też może zostać uznanym za „wspaniałą” pamiątkę imprezowych happeningów...

Denaturatowe powielanie się nie sprawdziło, zapewne ze względu na zbyt wielkie „zużycie” denaturatu i wynikłe z tego nadmierne „rozmazanie” tekstu... :) - opary „jagodzianki” mogły też źle wpływać na materialistyczna atmosferę biur i urzędów - w których była stosowana - nadmiernie ja „uduchawiając”, tzn. spirytusualizując...

Malując z natury, zawsze mam poczucie że ją kopiuję tzn. rejestruję jej fakt, stąd moja niezdolność do spostrzeżenia różnicy miedzy kopiowaniem a rejestrowaniem.

Co ciekawsze, ani świadomości, ani podświadomości nie da się „wyłączy政adnym zabiegiem chirurgicznym ani „niemedycznym” - nie przestaje istnieć po przerwaniu obiegu układu nerwowego. Świadomość nie jest konsekwencją układu elementów materii czy ich wzajemnych inter reakcji. To zjawisko transcendentalne do materii. Ukręcenie żarówki nie likwiduje prądu, a jedynie przerywa jego obieg - podobnie jak urwanie głowy nie niszczy czy nie pozbawia świadomości, lecz czyni ją niepostrzegalną dla nas – jej zewnętrznych obserwatorów.

Mózg to rodzaj komputera z oprogramowaniem systemu i aplikacjami użytkowymi, ale źródło energii czy ona sama ma zdolność istnienia również poza takim układem. Zatem oprogramowanie mózgu można modyfikować, a wpływa to jedynie na osoby utożsamiające się z impulsami bodźców zmysłowych i odruchami „nawyków” mentalnych”. Natomiast przekroczenie punktu koncentracji uwagi poza granice poczucia materialnej tożsamości, uwalnia od zniewolenia ograniczeniami fizycznego ciała. Czasem proces taki nazywamy eksterioryzacją.

Narzędzia są przedłużeniem, zwielokrotnieniem itp. możliwości ludzkiego ciała – dlaczegóż wiec nie traktować czy identyfikować ciała jak maszyny?... To samobieżna maszyna, laboratorium i fabryka, studio nagrań i transmisji... :) taki skórzany, włochaty worek, pełen kości, mięsa i uryny ;) Dzieśątset kilogramów żywej wagi nie stanowi o jakości ani naturze świadomości, choć istnieje pewien zakres wzajemnego wpływu określany sprzężeniem zwrotnym to jednak świadomość jako byt jest zjawiskiem pierwotnym w stosunku do materii i jej fizykochemicznych reakcji.

Abstrakcja bywa dziełem nieprojektowanych efektów działalności. Lecz gdy twórca i odbiorca identyfikują znaczenie symbolu owej abstrakcji – określamy ją dziełem. To kwestia przyjętej perspektywy oglądu rzeczywistości i związanych z nią definicji faktu. Zatem fragment otoczenia, wyrwany z kontekstu układ elementów – przez swe plastyczne właściwości może stać się obiektem kontemplacji identyfikowanym ze znanymi nam zjawiskami – wówczas „widzimy” w nim temat dzieła i jego tytuł. Choćby to były zacieki psiego moczu na ścianie... :)
Avatar
Zetka
2006-11-16
w dalszym ciagu uprawiasz jazde "po bandzie" :) chociaz pilnujesz sie bardzo by nie spaść...
... nie, nie pójdziesz za kraty do tego potrzebna jest jeszcze intencja czynu... ale nagrody też pewnie bys nie dostal ( ale o to, to juz sie nie założe... )

spirytualia powielaczowe nie wygladaly zupelnie tak jak to opisujesz i kazde 100 gram czy to w postaci plynnej czy juz pisemnej bylo ściśle reglamentowane, kontrolowane,cenzurowane w asyscie uzbrojonych "panow posępnych" - znam te czasy. Łatwiej było o paszport niz o dostęp do powielacza.... przez co mamy dzisiaj ośrodek Kultury Paryskiej czy Miłosza. :)

teza o transcendecji swiadomosci jest do przyjecia tylko w oparciu o filozofie Platonowskie i pochodne. wykręcenie żarówki na pewno nie podważy istnienia prądu ale na pewno wyłączy światło... tego zagadnienia na pewno nie roztrzygniemy w stopniu uniwersalnym....a ja na dodatek jestem ateistą.

reszta potem ...
Avatar
~abnegacek
2006-11-17

O! Ateista to najlepszy materiał na świętego... męczennika ;)
ma same zalety:
nie jest fanatyczny,
nie powtarza cudzych prawd
mówi tylko to czego doświadczył
ma plany postępu
dąży do doskonałości
nie demonizuje zwykłych prawd tego świata

kiedyś miałem powielacz. Na komputerze przygotowywałem tekst a potem na drukarce 24 igłowej dziergałem go w papierowym szablonie, ale do druku używałem jakiejś czarnej mazi...
Wcześniej zostawałem po nocach w zakładzie – byłem tylko ja i portier strażnik w jednej osobie. Cały pokój maszynistek był do mojej dyspozycji i wszystkie powielacze i maszyny do pisania. Ciekawe ze tylko raz mnie zapytano co przepisuję. Potem dali mi spokój.

Platon z gołym tyłkiem na czworaka latał gdy w tamtym czasie takie koncepcje były tradycyjnym sposobem rozumienia rzeczywistości. Nie on to wymyślił, za to, to on to zniekształcił wyrywając na wyrywki fragmenty ze spójnego sposobu wypojęciowania świata jaki zastał. Ontologiczne pojęcie sensu i przyczyny istnienia nie urodziło się ani w skałach Grecji ani w piaskach Palestyny. Na wspólnym mianowniku pojęć kultury wywiedzione zostało z kultury o wiele starszej niż dane było mu to pojąć. Systemy filozofów Greckich to tylko nieudolne strzępy całości której nie byli w stanie ani pojąć ani zapamiętać gdy podróżując po świecie dane im było co nieco usłyszeć na ten temat. Do trzeciego wieku n.e. te kwestie nie budziły wątpliwości wśród wielu sekt „chrześcijaństwa”. A takie autorytety jak Orygenes, rozpowszechniały tę wiedzę również za pomocą swoich skrybów - na piśmie.

Ale nie trzeba wiary by doświadczyć istnienia poza cielesnością. Po za tym „wiara” nie poparta doświadczeniem jest jedynie nadzieją lub wyobrażeniem i niema mocy transformacji w sposób adekwatny do poziomu zmieniającej się przestrzeni kulturowej i w ten sposób zamiera... stając się mitem i legendą.

Cóż po wiedzy której nie widać?... Fotografia stereoskopowa pozwala na rejestrowanie obrazu niemożliwego do obserwowania za pomocą nawykowych metod organoleptycznych. I cóż z tego gdy poinformujemy kogoś co przestawia ów obraz skoro ta osoba nie potrafi go zobaczyć. Na cóż mu wiara w to co usłyszał skoro nie rozróżnia wskazywanych przez siebie form? Tak łatwo mu się pomylić... Tym różni się wiedzenie od widzenia... ale by tak się stało często trzeba zmienić własne nawyki interpretowania postrzeganej rzeczywistości. W wypadku fotografii stereoskopowej chodzi o zmianę akomodacji wzroku – czyli potrzebne jest przyjecie dalszej perspektywy niż ta która znamy na codzień. I obraz staje się widoczny gdy przyjmujemy dwa oddzielne i równoległe punkty odniesienia zamiast dwóch zależnych od siebie i związanych kompromisem. Jak wiele punktów widzenia stanowi o całości Absolutu? :)
Avatar
Zetka
2006-11-19
... zapachnialo kadzidelkiem , slychac mantre... ale przytaczasz św. Tomasza (albo Augustyna - ni pamiętam bo moj mariaż z filozofią jest kilkanascie lat starszy od przygody z powielaczem..)
TYLKO WIARA uzasadnia transcedentne istnienie ( jesli dalej rozmawiamy o Absolucie ...) formy percepji do ktorych nawiazujesz (chyba?) to emanacja materii ...

wiara JEST constans a wlasnie zmieniajaca sie przestrzen kulturowa rozsadza ja od srodka, zmusza do korekt...

... a ile obejrzen Absoluty stanowi o jego ułudzie??

takie dyskusje byly od poczatku istnienia swiadomosci
lepiej wziażć aparat do reki ...
Avatar
Zetka
2006-11-19
... zapachnialo kadzidelkiem , slychac mantre... ale przytaczasz św. Tomasza (albo Augustyna - ni pamiętam bo moj mariaż z filozofią jest kilkanascie lat starszy od przygody z powielaczem..)
TYLKO WIARA uzasadnia transcedentne istnienie ( jesli dalej rozmawiamy o Absolucie ...) formy percepji do ktorych nawiazujesz (chyba?) to emanacja materii ...

wiara JEST constans a wlasnie zmieniajaca sie przestrzen kulturowa rozsadza ja od srodka, zmusza do korekt...

... a ile obejrzen Absoluty stanowi o jego ułudzie??

takie dyskusje byly od poczatku istnienia swiadomosci
lepiej wziażć aparat do reki ...
Avatar

2006-11-19
hmmm. no :)
Avatar
~abnegacek
2006-11-19
... :)

- a tarapat aparat w ręce mom :)
Ino fotografuję ciągle to samo... pragnienia, obawy, tęsknoty itp.

foto obiekt jest tylko pretekstem do obserwacji, ale sposób jego widzenia – poszukiwaniem... czego?... :)

Prawa foto optyki się nie zmieniają - jak dotąd, choć wszystko po za tym ulega zmianie.
Z wyjątkiem pewnej drobnej kwestii... poczucia ciągłości istnienia mimo owych przemian koncepcji własnej tożsamości. To pragnienia przypominają mi o przeszłości, której nie pamiętam choć nie rodzę się co dzień a tylko „zasypiam” ;)

Czemu szukamy „tego” czego „niema” i „nigdy” nie było? ;)

Pozorna tymczasowość mierzona ruchem materii od punktu A do punktu B dowodzi jej transformacji w teraźniejszości, co łatwo zrozumieć biorąc pod uwagę trik optyczny spowodowany prędkością kątową odległych obiektów od centrum grawitacji.

Pozorny upływ „czasu” jak krótkometrażowy film własnego życia, oglądany jak z fotela sali kinowej paradoksalnie sprawia iż utożsamiając z nim, emocjonalnie nawykowo definiujemy „fakt” istnienia jako „stały” - w naszej świadomości choć swe czynności dostosowujemy do „zmian”.
I gdy zapala się „światło” wtedy przypominamy sobie że to „sen” i że się już skończył. Ale wychodząc z „kina” na zewnątrz, ciągle go przeżuwamy tęskniąc za nowym złudzeniem – to nawyk! :)

Dlatego wracamy przed ekran jak jakiś durny bumerang ;)

Lubię wiedzieć dlaczego fotografuję i co chcę zatrzymać... to śledztwo intencji twórczych więcej mi mówi o mnie niż moja metryka... ;)

Obraz, to nasze skojarzenia – jeśli ich niema to znaczy, że jesteśmy „normalni”, ale boję się takiej normy... jest zbyt biologiczna ;)
Avatar

2006-11-19
czy wy to sobie jakos wczesniej przygotowujecie,czy tak na bierząco...?:)
Avatar
Zetka
2006-11-20
Oooo... to jeszcze ktos to czyta...??
Avatar
~abnegacek
2006-11-20
Zetka!... - myślałem że tylko Ty mnie rozumiesz ;)))
Avatar

2009-04-16
mysle ze w Pana przypadku zdefiniowanie twórczości na plaszczyźnie technologicznej jest sprawą kluczową.
jeżeli wykonuje się zdjęcie -przypuścmy- dziewczyny, a następnie dokonuje się przekształceń w materii koloru, tła, dodaje się inne elementy w programie graficznym- jest to forma kreacji która wykracza poza ramy fotografii.

gdy fotorafujący chce zrobić psikusa oglądającemu, ustawia kadr w taki sposób, ze nic nie jest oczywiste, słowem -medium i inwencja w nas drzemiąca powinna zaskakiwać widza tak, by doceniał pomysłowość uchwyconą w samym zdjęciu. tego nie zastapi żaden program.
Avatar
Zetka
2009-07-01
lubov: wielki błąd w rozumowaniu ...! i w podejściu do definicji fotografii (zarówno tej klasycznej jak i cyfrowej ..), jak i w rozumieniu czym sa programy do obróbki fotografii!!! mimo że temat dyskutowany już wielokrotnie na różnych portalach i wydawał sie roztrzygnięty....
Avatar

2009-07-02
Definicji jest wiele. Gdyby był Pan łaskaw wyjaśnić w którym miejscu nastąpił ów błąd, byłabym wdzieczna:)
Avatar
Zetka
2009-07-02
owszem definicji fotografi (i grafiki tez!) jest wiele ...ale różnice sa tak niewielkie ze nieistotne. Błędów jest kilka ...: przesadne przywiazywanie wagi do użytej technologii w procesie tworzenia ( mogę sie zgodzić ze ma ona jakis wpływ na proces ale tylko w krótkim czasie dopóki nie stanie sie powszechna - wowczas "odbrązawia" wcześniejsze arcydzieła prekursorów - np. wprowadzenie farb olejnych w malarstwie w płn Europie.) technika i technologia jedynie sprawę tworzenia ułatwia i tylko ułatwia!! zawsze liczy sie efekt koncowy i tylko on ląduje w muzeach...
... jak to możliwe by obraz będący fotografią po przekształceniach w zakresie koloru i tla ( tło tez jest fotografią !) wykraczał poza ramy fotografii !!? Jeśli tych przekształcen dokonam w ciemni pod powiekszalnikiem ( co jestem w stanie zrobic i robiłem) to efektem jest fotografia , a jesli w komputerze, to to juz wychodzi poza jej ramy i jest "be" ? Czy usuniecie koloru z fotografii ktore praktykujesz jest wykraczaniem poza jej ramy ? ...
... fotografia jest sztuką ułomną! (w stos do malarstwa, grafiki rzeżby ,muzyki) ! w swej większosci skazana na rejestrowanie rzeczywistości. Jej tworcza cześć jest po prawdzie tak wąska ( w stosunku do innych sztuk!) ze czesto brakuje własnie narzedzia, technologi do wyrazenia ekspresji ( owszem niektórym wystarcza to co jest ...ale niekoniecznie wszystkim). Zauważ jak szybko rozwija sie technika i technologia w fotografii ( tylko w muzyce jest podobnie i to tylko ostatnimi czasy ) programy graficzne zmniejszaja te dysproporcje ( ale bez przesady przepasc jest i tak ogromna - i nie wystarczy poruszac myszką by stworzyc dzieło ) - a najciekawsze jest to ze były pisane przez wybitnych fotografów dla fotografów i robią dokładnie to co mozna zrobic w ciemni (oczywiscie znacznie wiekszym nakładem pracy) ...
Avatar

2009-07-04
dziekuje za odpowiedz:)

Rożnice są dostrzegalne, newet jeśli marginalizuje Pan ich znaczenie:) Dla mnie liczą się intencje- obserwując prace w galeriach, zauważam pewne pragnienia, nostalgie za malarstwem. Wartość jaką jest "malowniczość" dotycząca nie tylko pejzaży ale i ukazania postaci, można uzyskać bez manipulacji, nakładania filtrów, tekstur itp.- ale ewidentnie jest to trud, którego nie chce się podjąć cześć z obecnych tu artystów(przepraszam jesli kogoś uraziłam).

Pomimo popularności tego typu zabiegów, rzeczywistość jest nieubłagana, w galeriach czy muzeach chętniej prezentuje się prace fotograficzne. Być może jest tak, że kuratorzy, widzowie doceniają wkład, kunszt i bystrość oka.

Dodaj post w tym temacie

Musisz być zalogowany, aby dodać post.


Korzystając z serwisu akceptujesz regulamin oraz politykę prywatności Strona może zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Made with and in Warsaw by jakub mańkowski
Copyright © 2002-2019 VariArt.org