Forum



Avatar

2010-05-29
piszę od czasu do czasu mniej lub bardziej udane teksty. może kogoś zainteresuje,zapraszam do dyskusji:)



Sztuka ludowa w świadomości społecznej




Przechadzając się po deptaku w Krynicy, zauważyłam stragany uginające się pod naporem pstrokatych gadżetów z wizerunkiem górali podhalańskich. Stoiska z kierpcami, koralami, czy chustami w najmodniejszych kolorach cieszyły się dużym powodzeniem. Przedmioty miały sprawiać wrażenie pamiątek regionalnych, stylizowanych na wytwory miejscowych rzemieślników. W tym samym czasie melodia biesiadna śpiewana białym głosem umilała niedzielnym turystom degustację oscypka. Wywołało to u mnie refleksję,
w jakim stopniu zmieniło się postrzeganie rzemiosła ludowego. Jak komercjalizacja spowodowała rozmycie się, zatarcie czynników identyfikujących społeczność regionalną
i tym samym zunifikowała w świadomości ogółu takie pojęcia jak: „góralszczyzna” czy „sztuka ludowa”.

Na przestrzeni stulecia nie tylko twórcze jednostki, ale i instytucje państwowe wyrwały sztukę ludową z naturalnej przestrzeni, zaszczepiając jej elementy do kultury oficjalnej. Prekursorem takiej działalności stał się Stanisław Witkiewicz, który na przełomie wieku XIX – XX zapragnął odrodzenia sztuki polskiej w oparciu o wzory zaczerpnięte
z twórczości regionalnej. Owa inicjatywa wspierana była również przez Towarzystwo Polska Sztuka Stosowana, która na licznych wystawach prezentowała obiekty wykonane w „stylu zakopiańskim”. Główną ideą ruchu było promowanie sztuki, w której słychać było echo takich wartości jak rodzimość, czy swojskość. Jednocześnie, estetyka ludowa potraktowana została niczym powiew świeżości – na swój sposób była egzotyczna na tle skostniałych wzorów tradycyjnej sztuki. Funkcjonujące w przestrzeni publicznej dzieła zawierały jednak sporą dozę stylizacji. Gotowe przedmioty miały bowiem spełniać potrzeby odbiorców z wyżyn społecznych. Zatem, wykonywano masowe produkty, które prawdopodobnie nigdy nie powstałyby w warsztatach miejscowego artysty. Nowa moda wykrzywiła obraz tradycyjnej ludowej sztuki wraz z przypisanym jej kanonem. Wyroby w metalu zawierały inspiracje wycinanką ludową; drewniane elementy wystroju wnętrz, freski w budynkach mieszkalnych, kościołach zaczęły być inspirowane parzenicami (hafty umieszczane na przedniej części spodni góralskich). Witkiewicz zapoczątkował również na Podhalu wytwarzanie ozdobnych tkanin – kilimów, choć tradycja ta nie była znana na terenie Małopolski.

Krytyka Stylu Zakopiańskiego podważała fundamenty ideowe ruchu, który miał sięgać do kultury prasłowiańskiej, lechickiej – tak jak oryginalnej, polskiej, nieskażonej cywilizacją zachodnioeuropejską. W tym kontekście, badacze zarzucali Witkiewiczowi, iż sztuce podhalańskiej przypisał pozycje nadrzędną wobec innych kultur, deprecjonując tym samym regiony, które nierzadko mogły się szczycić bogatszym dorobkiem. Również autentyczność była mocno wątpliwa, gdyż twórcy kompilowali wzory łącząc je
z obowiązującym stylem – secesją, lub stylami historycznymi – barok, klasycyzm. Także kontekst polityczny nie był bez znaczenia. W imię wyższej potrzeby, sprzeciwu wobec utraconej państwowości, wybrano styl, który w najbardziej jednorodny, rozpoznawalny sposób identyfikowany był z ideą polskości. Niemniej, moda na „góralszczyznę” wywołała zainteresowanie zakopiańszczyzną, ale niepoparta była praktyczną wiedzą na temat folkloru polskiego.

Echa takiego myślenia można było zauważyć tuż po zakończeniu II wojny światowej. W 1949 roku utworzono CPLiA (Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego ”Cepelia”), która miała niewątpliwie duże poparcie władz państwowych. Podstawowym zadaniem owej instytucji miało być promowanie twórczości ludowej i amatorskiej rożnych środowisk, a także produkcja przedmiotów inspirowanych twórczością regionalną. Ponownie, metodą transpozycji, przekładano wzory ze sztuki ludowej, dostosowując wytwory do nowych czasów, technik wytwarzania oraz użytych surowców. Dodatkowo, w tworzenie wzorów zaangażowano plastyków-animatorów, którzy kierowali zespołem ludzi, złożonym z twórców nieprofesjonalnych, artystów ludowych. Wobec takich założeń, pojawiło się wiele zasadniczych problemów. Komercjalizacja wytworów autentycznych połączona była z wytwarzaniem przedmiotów o wątpliwym rodowodzie. Preparowane były w taki sposób, by dostosować je do masowej produkcji taśmowej. Takie działanie spowodowało zatarcie w świadomości społecznej granicy pomiędzy twórczością ludową a wytworami przemysłu artystycznego. Chęć stworzenia uniwersalnej ludowości w oparciu o wzory podhalańskie zubożyło, czy wręcz przesłoniło przekaz, jaki niosła za sobą kultura polskich gór oraz wsi. Zresztą, nie mogło być inaczej, gdyż podłożem do powstania „Cepelii” była chęć reperowania budżetu państwa. Oczywiście, w oficjalnych publikacjach wyjaśniano, iż Cepelia miała zintegrować lud pracujący miast i wsi, upowszechniać kulturę ludową, a przede wszystkim musiała zaspakajać potrzeby psychologiczne społeczeństwa podatnego na wpływy ruchu kapitalistycznego. Mimo takich zapewnień, wiele założeń dewaluowało ideę sztuki ludowej. W naturalnym środowisku, artysta tworzył dla swojej przyjemności, oraz dla lokalnej społeczności. Natomiast twórca wprzężony w machinę produkcyjną widząc popyt – powiela masowo wzory, produkuje rzeczy, nierzadko słabej jakości.

Wobec takich problemów, należy przede wszystkim zadbać o ciągłość kulturową poprzez wspieranie miejscowych twórców ludowych. Dzięki temu mamy pewność, iż sztuka jest zakorzeniona w środowisku lokalnym, wiejskim. Niezwykle ważne jest w tym kontekście wydobycie ze sztuki regionalne jej elementów oryginalnych, unikalnych, identyfikujących daną społeczność. W takiej atmosferze następuje niejako powrót do korzeni, bowiem prawdziwa sztuka ludowa rodzi się na wsi. Przekazywana jest przez pokolenia, znana jest w pewnych kręgach, dzięki czemu jest w pewnym stopniu elitarna. Oczywiście, sztuka ludowa może ewoluować, podlegać modyfikacjom, ale w pewnych granicach. Biorąc pod uwagę rdzeń, stały fundament należy respektować tradycję tak, by nie powstał twór karykaturalny. Sztuka ludowa nie może być nastawiona na biznes. Wydaje się, że sprzedaż straganowych gadżetów z Podhala we wszelakich górskich kurortach jest szkodliwym działaniem. W przedmiotach tych odczuwalny jest brak jakiegokolwiek charakteru, związku z regionem, tym bardziej rzeczy te nie niosą za sobą wartości edukacyjnych. Zjawisko to pogłębia niewiedzę, wręcz – ignorancje, oraz niweluje subtelne różnice pomiędzy regionami. Jeśli takiego procederu nie da się całkowicie wyeliminować, istotnym jest, by choć na tak trywialnym poziomie jak „straganowy folkloryzm” była respektowana zgodność etnograficzna. Owo działanie jest w interesie miejscowych władz, chcących przyciągnąć turystów. Być może odwiedzający tylko na takim poziomie poznają kulturę lokalną, lecz dzięki działaniom promocyjnym dalej zagłębią się w historię i tradycję regionalną.

Dodaj post w tym temacie

Musisz być zalogowany, aby dodać post.



On-line


Korzystając z serwisu akceptujesz regulamin oraz politykę prywatności Strona może zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Made with and in Warsaw by jakub mańkowski
Copyright © 2002-2019 VariArt.org