Forum



Avatar
człowiek
2014-06-11
Mili moi koledzy Artyści.
Bardzo bym prosił o kazdą poradę w sprawie sprzedawania obrazow.Przyznam ze siedze teraz w pokoiku w małym miasteczku w Bialogardzie z 600 obrazami , i nie wiem jak najlepiej je zaprezentowac czy sprzedawac Prosiłbym o kazda rade czy podzielenie się doswiadczeniem.
Pozdrawiam ciepło Miroslaw Kin
Avatar
^rusnok
2014-06-11
Mirek, sam bym to chciał wiedzieć...
Avatar
staryszew
2014-06-11
ja jeszcze nic nie sprzedałem, nawet za darmo nie chcą, wiec tez chętnie sie dowiem ;)
Avatar
Archetyp
2014-06-11
90% prac sprzedaje w czasie wystawy, 5% w czasie wernisażu z sieci może aż tą resztę czyli pozostałe 5%.
Jest multum miejsc w sieci ale katastrofalne marże (min 100 standard 200%) zabiją sprzedaż.
Przykład. 400 netto dla autora który z tego opłaca transport i ubezpieczenie pod warunkiem że się sprzeda za 1200 netto. Dla autora zostaje mniej niż 200 netto.
Czytajcie bardzo dokładnie zasady i regulaminy sprzedaży.
Choć znam kilka miejsc to żadnego publicznie nie polecę. Msz to złodziejstwo.

Mam urwanie wszystkiego do końca miesiąca ale zapukajcie na pw. Może coś pomogę.

Pozdrawiam.
Avatar
DeepGreen
2014-06-11
Przykro mi Staryszew... U mnie ,to choc za darmo biora....Tyle,ze akwarele na papierze,wiec moze na podpalke?
Trzymam kciuki, Mirku-sama chetnie podpatrze jakie sa sposoby na upchniecie naszych wielkich dziel :-):-)
Avatar
Marchewa
2014-06-11
Mirku, ja myślę, że nie ma jednoznacznej definicji co zrobić i jak żeby sprzedać. Mi najwięcej prac schodzi na zasadzie ktoś komuś powiedział -czyli typowa droga pantoflowa :) Przychodzą znajomi znajomych i kupują. Czasem zastanawiałam się czy internet jest dobrym rozwiązaniem ale chyba jestem za leniwa żeby to śledzić. Poza tym myślę ,że w tej chwili trzeba być gdzie się da ze swoją sztuką żeby "zaistnieć". Z szuflady pieniądze nie lecą więc trzeba prace wydobyc na światło dzienne. Jest wiele wystaw zbiorowych gdzie można się pojawić ze swoimi pracami....czasem szkoda tylko, że wszędzie trzeba coś wpłacić żeby się wystawić....i właśnie chyba dochodzę do wniosku, że sama nie wiem :( ....odwagi i wystawiaj się - wrzucaj prace w necie i znajomym nie zapomnij powiedzieć, ze masz coś co może pasuje do koloru ścian ich znajomego....taki typowy marketing;)
Avatar
mARTa
2014-06-12
Ja najmilsze mi zostawiam, kiedyś zrobie sensowną wystawę, moje umiejętności a więc i ocena zmieniają się, więc pula tych nie do ruszenia też... Resztę rozdaję, lub zamalowuję, sprzedać nie umiem :)
A gdy już zrobię tę pierwszą wystawę, będę robiła dalsze, poszukam może miejsc bardziej komeryjnych.
Avatar
*Azja
2014-06-12
To jest prawda ze sprzedac swoje prace trzeba sie nauczyc.W pewnym sensie "puscic" je emocjonalnie, uswiadomic sobie czy maluje sie tylko dla siebie czy takze dla przyjemnosci innych.To wiele zmienia.Jestem z niektorych swoich prac bardziej zadowolona niz z innych ale nie wiaze sie z nimi na cale zycie :-)...Bo to tak jakby stolarz robil meble tylko do swojego domu.A przeciez on to ma w rekach...jezeli nie sprzeda to czy obawia sie ze nie zrobi juz nic rownie dobrego...?
Avatar
Archetyp
2014-06-12
Zarówno Marta jak i Joasia pośrednio poruszyły msz. bardzo ciekawy temat.

Po co i dla kogo ?

Nie chce zagłębiać się czy w wchodzić w detale i kategorie / podziału sztuk itp. zawartości czy wartości art. w działach ale cel / sens jego powstania.
Joasia wspominała o stolarzu, umie to zrobi kolejne a może nawet lepsze.
Nie do końca i nie za bardzo się z tym zgadzam.
Twórca taki już trochę świadomy zdaje sobie sprawę że coś co stworzył jest w jego mniemaniu i dla niego niejako skończonym szczytowym osiągnięciem.
Dla autora całkowicie bez znaczenia jest fakt odmiennego zdania kogokolwiek.
Z drugiej strony zgadzam się, nie tworzymy wyłącznie dla siebie i do tzw. szuflady ale dla odbiorcy / publiki.
Msz. każdy twórca na etapie powstania dzieła winien mieć świadomość celu i sensu powstania.
Przykładowo do publikacji w sieci inne, na wystawę inne, dla siebie lub zleceniodawcy lub komercyjne też inne. Nie wszystko wzajemnie się wyklucza ale to już całkiem inna bajka.
Przynajmniej ja tak mam.

Pozdrawiam.
Avatar
*Azja
2014-06-12
Gdy siadam do malowania nie jestem w stanie przewidziec do konca co z tego wyniknie-to nie program komputerowy-staje sie czyms w rodzaju "medium"..Nie oceniam co i dla kogo zrobie : zycie to pozniej pokazuje.Nie mam jednak zamiaru zatrzymywac swoich najlepszych osiagniec dla siebie... nie daje mi to bowiem satysfakcji-ani materialnej, ani duchowej.
Avatar
Archetyp
2014-06-13
Joasiu zgadzam się, każda twórczość ma swoje cechy indywidualne.
Malarze, rysownicy, graficy, rzeźbiarze, fotografowie czy muzycy również.
Temat wartości / oceny wybitna czy nie to też pojęcie subiektywnego odczucia danego autora i odbiorcy.

Znowu posłużę się auto przykładem.
Zajmuję się fotografią ponad pól wieku więc parę kilogramów srebra wpuściłem do ścieku ale posiadam tylko jedną pracę którą uważam za szczyt moich możliwości w tym temacie.
Każdy postronny odbiorca pewno i na nią spojrzy ale na pewno ani jej nie kupi ani nią się nie zachwyci. Publikuje ją i pokazuje na każdej wystawie i nikt nie jest zainteresowany jej posiadaniem. Publikacja na VA również nie wzbudza zachwytów choć stała się inspiracją dla wielu innych twórców w tym również z VA.
Z drugiej strony mam również prace których w ogóle nie pokazuje. Nigdy i nigdzie tylko na własnych gwoździach i ścianach.
Teoretycznie i praktycznie są nie do sprzedaży bom głupi dziwak choć za głupca się nie uważam. W chwili powstania nie zawsze byłem o tym do końca przekonany ale w zdecydowanej większości wiedziałem że to tylko moje prywatne.
Przykład publikacji nie do sprzedaży portret <a href="http://variart.org/galeria/4575-archetyp/94477-top_1.htm"<span class="rangiRed"> &#8226; </span>Gloria Montero.</a>

Stąd ...po co i dla kogo ?

Pozdrawiam.
Avatar
mARTa
2014-06-13
Jakakolwiek twórczość to umiejętność plus duch. Tworząc z założenia komercyjnie, nie wzywasz ducha na świadka (natchnienie tak zwane mam na myśli, lub co kto woli).
Prace, gdzie podświadomość miała większy udział, wyzwalając poza umiejętnością jeszcze to "coś", są niepowtarzalne, i każdy artysta czuje tę jakość. Niektórzy mówią o nich "moje dzieci". Nie muszą być najlepsze, ale mają część osobowości, z którą twórca nie zawsze gotów jest się rozstać.
Trywializując - jak ubrania, w których nawet nie najlepiej nam, ale jeszcze są naszą drugą skórą, i nie nadszedł czas na wylinkę :)
Avatar
mARTa
2014-06-13
A wracając do problemu Mirka, ja myślę, że musisz jak najwięcej i jak najczęściej wystawiać, gdzie się da, by zostać na tyle zauważonym, jak dobra reklama - aż Twe nazwisko nie będzie anonimowe dla nabywcy - na tym zasadza się handel - kupują nazwiska, nie obrazy - bo ci, którzy faktycznie czują malarstwo, naprawę nieliczni, zwykle mają z trudem na chleb, więc nie stać ich na bułki...
Twoje obrazy są bardzo charakterystyczne, do tego duże, walą po oczach kolorem, masz ich multum - tylko wystawiaj, "człowieku", zapamiętają cię w końcu...
Avatar
CaesarEdenpert
2014-06-13
http://rynekisztuka.pl/2014/05/28/gdzie-sprzedawac-i-kupowac-sztuke-online-top-5-aukcji-online/
Avatar
Pawgal
2014-12-05
Dopiero co zauważyłem temat ( tak, ostatnio rzadko zaglądam, mam inne forum, na dodatek pod opieką... ), ale parę uwag mam.

Po pierwsze - w Polsce naszej kochanej, mimo, że często się pisze, że nie, że to przeszłość, lecz nadal biurokracja górą - bez dyplomu / jakiegoś alternatywnego glejtu, łatwo nie jest. Nie, że to niemożliwe, ależ możliwe, ale, jest trudniej.

Wystarczy jednak przekroczyć zachodnią granicę kraju i... liczysz się już tylko Ty i Twoja twórczość. To zdecyduje. W Niemczech, Holandii, i dalej, malują często ludzie w ogóle spoza szkół.
Spotkałem panią, która się wręcz chwaliła tym, że nie mogła znaleźć pracy, była i sprzątaczką i "babcią" klozetową, ale potem za namową znajomych zaniosła kilka prac do pobliskiej galerii..., dziś ma pałacyk na wsi, kupę ziemi, terenówkę full-wypas...
Inaczej też traktuje się samo tworzenie - to chyba największą zdziwką, że malarstwo / sztuka nie jest traktowane "w gminie" z góry, jako coś pośledniego wobec pracy na taśmie, budowie - z czym u nas spotykam się nader często...
Taka sytuacja - w Niemczech spotkałem na wernisażu panią, która mi wyłuszczyła, że jej małżonek zginął na wojnie z rąk Polaków ( przy obronie Berlina bo miał ponoć 16 lat ) i ona nienawidzi Polaków, ale je jestem artystą, to co innego... O_O ... u nas Niemiec w podobnej sytuacji wylądowałby pewnie z parasolką w...

Oczywiście, nie każdy staje się krezusem sprzedając / wystawiając się na Zachodzie, czasem się nie udaje - najlepiej wybadać rynek przez udział w 2-3 wystawach zbiorowych / konkursach... tu źródło dobre - www.wooloo.org - polecam zaglądać.

......................................................................................

Po drugie - wystawy - wystawa w lepszym art miejscu, to wystawa ściągająca ludzi z branży rynku, galerników, kupców - zarówno kolekcjonerów jak i snobów z grubym portfelem..., ale lepsze miejsca to miejsca sponsorowane przez państwo - galerie BWA, Sztuki Współczesnej,
różnie zwane - albo najbardziej renomowane / reklamowane galerie komercyjne..., ale tu już może być problem, choćby z wyżej wymienionym brakiem dyplomu...

Jakoś mi się tak udało, że od kilkunastu lat działam nie mając dyplomu
acz troszkę wspomagając się przynależnością do mniej-bardziej lokalnych stowarzyszeń / grup twórczych.

To taki mój kompromis wobec samotności twórczej, którą lubię najbardziej, ale która - sama w sobie - zapewnia jedynie skuteczne zniknięcie w tłumie...

Warto się rozejrzeć za jakimś większym stowarzyszeniem, opłaty zazwyczaj są symboliczne, np., w ZPAP jest to jakieś 85 zł / rok / za to takie związki - jak ZPAP i kilka innych - mają miano profesjonalnych, należą tam w 90% ludzie po szkołach wyższych, często nauczyciele artu, wykładowcy asp, nierzadko uznane na rynku nazwiska, a dostać się nie jest tak łatwo jak do np., związku wędkarskiego ;)
bo jak się nie ma dyplomu państwowej uczelni - trzeba przed komisyją stanąć, komisyja to zazwyczaj wykładowcy z asp..., więc łatwo nie jest.

Można też więcej kasy wydać i zrobić tokiem indywidualnym studia, zazwyczaj 2-3 lata to trwa, parę osób mnie namawiało, myślałem o tym,
ale to jednak 2-3 lata i kupa pieniążków...

Z legitymacją lub eksternistycznie zrobionym dyplomem jest jednak ( w Polsce na pewno ) dużo łatwiej.

..............................................................................................

Po trzecie - Wystawy - można robić dużo wystaw mniejszych - w każdej niemal miejscowości w kraju są jakieś Ośrodki / Kluby / Domy / Centra kultury, Zazwyczaj filie Bibliotek miejskich, klubo/galerio-kawiarnie,
czy art i mała gastronomia... W większych miastach jest też sporo komercyjnych i prywatnych miejsc organizujących wystawy.

Tysiące możliwości.

Problem w tym, że wystawy kosztują - w państwowo / spółdzielczo / bibliotecznie sponsorowanych miejscach, nie ma kosztu zapłaty za wystawę,
ale poczęstunek, winko, oprawa prac / transport, nierzadko druk zaproszeń i plakatów... ale są i galerie lepsze / płatne za samą wystawę.

Z tym trzeba ostrożnie - miałem takie lata, że miałem dużo wystaw małych i dużo zysku z tego, ale miewałem i takie, gdy nie było sprzedaży i wychodziło się na minus. Bardziej opłaca się - w miejscach odległych - zrobić wystawę grupową, zbiorową, jeździć na plenery malarskie... to dobry sondaż miejscowej klienteli ( czy się podoba Twoja sztuka, czy ktoś w ogóle sięgnie po portfel... ).

Dobrą opcją są też miasta partnerskie - prawie każda miejscowość ma jakieś - często za granicą, albo duże wojewódzkie miasta u nas - w ramach wymiany partnerskiej można powalczyć i o wystawę i o grant..., ja w każdym razie mam za sobą grant indywidualny i udział w sponsorowanej zbiorówce.

......................................................................................


Po Czwarte - Galerie realne / komercyjne - tu i za granicą - szukać można ich w necie, wysyłać portfolio albo jeździć z pracami - byle to nie była galeria tylko on-line. Już ktoś pisał, czemu = marże w kosmos..., tłum artystów - chyba, że jak ja, traktuje się je jak darmowe portfolio określając cenę jako "cena na e-mail" ;) to może i warto w paru być - ale lepiej być w galeriach realnych - mniej twórców / mniejsza konkurencja / szansa na zaginięcie w tłumie / zazwyczaj galerie, które przetrwały kilkanaście / kilkadziesiąt lat, mają dobre sposoby i strategie promowania ludzi, a i stałą klientelę...

...................................................................................

Po piąte - to, czego wielu ludzi nie lubi, ale co czasem jest wyjściem z sytuacji - praca na zamówienia..., ja też nie lubię, ale czasem ulegam, bo muszę.

..................................................................................

Po szóste - aukcje internetowe i galerie on-line ( sprzedażne ).
ale to często oznacza zaniżanie cen ( oferenci na aukcji to nie automaty, też myślą jak najmniej wydać... ), wysokie marże = minimalne zyski twórcy.

..................................................................................

Po siódme - realne domy aukcyjne... wysoka półka, trudno się zakwalifikować, ale też łatwo wpaść w system i wyrobić sobie miano artysty sprzedającego za grosze. Chyba, że się stosuje strategię - np., na aukcje daje się tylko wielkie prace, za wysoką cenę wywoławczą... i ma się z góry umówionego klienta na pierwszą licytowaną... ;)
ale to już jakoś takoś..., ja w każdym razie mimo, że znam takie przypadki, sam nie próbowałem i raczej w to nie pójdę.

To tak z grubsza...
Avatar
Archetyp
2014-12-05
Pawgal - Paweł Tadeusz Galiński ... potwierdzam w całości ... no może poza z tą parasolką w ....wiadomo gdzie.
Avatar
Pawgal
2014-12-12
;)
Avatar
~Beatabianko
2015-06-01
Czytam wasze wpisy i serce mi się kroi, że wielokrotnie ogromny talent może napotkać na swojej drodze przeszkodę w postaci... no właśnie czego... komercji? Polscy malarze współcześni - szczególnie ci początkujący - mają trochę pod górkę. W twoim przypadku może warto rozważyć co takiego jak internetowa galeria sztuki? W końcu żyjemy w czasach cyfryzacji i internet jest wszędzie :) Moja znajoma tworzy obrazy olejne i zaczęła współpracę z Galerry Store - Internetowa Galeria Sztuki. Jest zadowolona. Zorientuj się co i jak. Mają bogatą ofertę, więc pewnie proponuję też dobre warunki :) Warto spróbować

Dodaj post w tym temacie

Musisz być zalogowany, aby dodać post.



On-line
rema

Korzystając z serwisu akceptujesz regulamin oraz politykę prywatności Strona może zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Made with and in Warsaw by jakub mańkowski
Copyright © 2002-2019 VariArt.org