Forum



Avatar
kakaz
2007-01-15
Dzien dobry.
Poniewaz wywiazala sie, a moze dopiero wywiaze dyskusja o mandze i podobnych stylach malowania to mysle ze forum jes dobrym miejscem. Przepraszam ze wyszlo dlugie, ale ani niechcoalbm kogos urazic ( stad wiele zastzrezen i ostroznosci) ani nie chcialbym wylac dziecka z woda...;-)

Moim zdaniem manga ma dwa oblicza: uzytkowo-rekreacjne i artystyczne przy czym oczywiscie jest to bardzo uproszczony obraz i jak to zwykle w zciu ulega znacznemu poszerzeniu i przemieszaniu jak sie juz zacznie mowic o konkretach.
Uzytkowe to oczywiscie sa aspekty zwiazane z rynkiem wydawniczm, sprzedawalnoscia i tym podobnymi sprawami ktore sprawiaja ze tworzenie mangi jest w 98% podyktowane probom sprostania gustom czytelniczym, i bardzo dobrze.
Aspekt artystyczny przebija sie tu i owdzie mimo zapewne przecietnosci gustow przecietnego odbiorcy. Widac go wyraznie w niekiedy perfekcyjnej kompozycji obrazow, w ich nawiazaniach do poetyki japonskiej wyrazanej w obrazach mistrzow jak Hokusai itp.
Sam zawsze mysle o malowaniu w kontekscie albo niesamowitej sztuki ktorej uosobieniem dla mnie zawsze pozostana np. Breughlowie ;-) albo jako o ilustracjach, w ktorych za szczegolnie warego wspomnienia uwazam Rackhama.
W tych kontekstach manga jawi sie jako interesujaca ale konwencjonalna sztuka. Okreslenie kanonu rysowania postaci, zwykle standardowy sposob przedstawiania emocji i tym podobne jej elementy sprawiaja ze jawi sie ona jako sztuka produkowana, powtazalna. Jest interesujacym porownanie mangi do obrazow sredniowiecznych, lub ikon, gdzie postacie bylu takze przedstawane w sposob oparty na konwencji zas artysta raczej skupial sie na symbolicznej wymowie dziela niz na probach jego indywidualizacji. Podobnie w mandze jej powtarzalnosc i odtwarzalnosc, stanowiaca po czesci o jej nosnosci i popularnosci, jest podporzadkowana glownie kreacji historii, to znaczy sie narracji.
W tym kontekscie rsowanie obrazow w konwencji mangi jest oczywscie swietnym cwiczeniem, podobnie jak rysowanie ich w kazdej innej konwencj. Jest zreszta oczywise ze jesli rysowanie komus sprawia przyjemnosc czas spedzony na tym zajeciu nie jest czasem straconym. Jednoczesnie jesli ktos mysli o malowanieu jako o zajeciu nie tyko czysto rozrywkowym, ale takze jakos tam osobistym, mysle ze warto, co jest truizmem, poszukiwac siebie w tym zajeciu. I wierze, choc nie zawsze musi bc to prawda, ze takie poszukiwania w ktoryms miejscu zmuszaj kazdego do wyjscia poza getto konwencji, ajaka by sie ja nie przyjelo.
Zawsze warto sie wzorowac na lepszych od siebie.
Zawsze warto czerpac wzory od najlepszych.
Zawsze warto isc dalej niz oni;-)
A co wy o tym myslicei?
Czy uczac wasze dzieci rysowac, namawialibyscie je do kopiowania mangi?
Pozdrawiam
Kazek
Avatar

2007-01-17
dzieci i tak kopiują mangę, czy się tego chce, czy nie. albo didla. próby skierowania ich twórczości na bardziej osobistą drogę są skazane na niepowodzenie :) tym bardziej, że im lepiej dany dzieciak kopiuje didle, tym bardziej poważa go reszta dzieci, która chce dorównać, więc też kopiuje, itd...
dzieciak świadomie rysujący inaczej niż koledzy będzie prawdopodobnie wyrzucony poza nawias - przynajmniej częściowo... o ile już poza nim nie stoi...:)
Avatar
~abnegacek
2007-01-18
uhm ... ;) dzieciaki to zwierzaki! ;)

I skąd się one tej hipokryzji uczą...:)
Avatar

2007-01-18
hmmmmmmmmmm
Avatar
kakaz
2007-02-16
No zgoda ze i tak kopiuja, przeciez nie przecze, co wiecej, sam ucze sie rysowac/malowac czesto podgladajac jak robia to inni a manga takze bywa ksztalcaca i piekna. Sek w tym ze wypiera nam inne mozliwosci...
Oj ponazekalbym sobei tu chetnie na brak uczciwych ilustracji do ksiazek zarowno dla dzieci jak i dla mlodziezy.
NB. fajny wywiad slyszalem z Wilkoniem na ten takze temat...
Avatar

2007-02-20
kakaz ja też staram się uczyć od mistrzów. ale nie w tym rzecz.
widziałeś kiedyś dzieciaka kopiującego np obraz klimta? ale naprawdę dzieciaka, 8 - 12 lat? właśnie.

dzieci sa bardzo stadne, nie ma większego konserwatysty niż dziecko, jak rzekł humbert. trudno teraz o dzieciaka, który chciałby robić coś bardziej ambitnego niż modna "sztuka popularna".

nie mogłabym zabronić mojemu dziecku kopiowania mangi, ale dla mnie nie byłoby ono małym artystą, tylko bezmyślnym zgapiaczem. i w tej roli niech sobie rysuje aż po dzień sądu :> wkurza mnie tylko, jak dorośli podziwiają bezczelnie zerżnięte prace podopiecznych i często takie przerysowanki wygrywają np w szkolnych konkursach. jak raz robiłam za jurora w nieformalnym "konkursie" na rysunek ze świętami, wywołałam straszną burze, bo wybrałam prace czasem nieudolne, ale rysowane z gestem, oryginalnie i często śmiesznie - np renifer z 10 nogami urzekł mnie, chociaż był grubo i niezdarnie nasmarowany zwichrowanym pędzlem.

uczennice, które zrobiły nudne, zarysowane na śmierć zgapiostwa, posypane w dodatku brokatem, nie trafiły do gazetki :D to mój mały tryumf w walce ze zgapiaczami :P
Avatar
~abnegacek
2007-02-22
yss, Sądzisz że dzieci "odrzucone" zrozumiały twoje kryteria jakości?

Czemu nie przedstawiono dzieciom twej idei przed konkursem?
- mogły się poczuć oszukane...

Skąd mają wiedzieć co jest wartością skoro "autorytet" w sposób dla nich niezrozumiały łamie ich koncepcje rozpoznawanych wartości?

Dzieci "zgapiają" to co widziały jako wysoką wartość u tych którzy byli wyróżnieni...
"zgapianie" to chęć uzyskania akceptacji, bez możliwości zrozumienia własnej wartości.

Poza tym są tego pewne korzyści, ćwiczenie warsztatowe jako porównanie z "ideałem"

Robili to wszyscy "wielcy" - osobiście popieram "zgapianie" jako etap doskonalenia techniki.

Jeśli w kimś kipi fantazja, to ujawni się gdy inni nie będą jej tłumić.

W przedszkolu "zgapiałem" rysunki matki, ale nie wszystkie - tylko te najbliższe realności. bo zniechęcała mnie warsztatowa nieudolność niektórych rysunków mojej mamy ;)

Dotykamy poważnego problemu w edukacji - kształtować czy wspierać?

Kształtowanie częsta zamienia się w zniekształcanie a wspieranie w bierną asekurację...

Jeśli nie znamy podstawowych odpowiedzi, to nie mamy o czym mówić dzieciom i niczego nie nauczą się od nas.

Myślę że popełniłaś błąd dyskryminacji. Należało wyróżnić prace według kategorii a nie preferencji. Teraz te dzieci nie wiedzą o co chodzi ani co i dlaczego zostało docenione.

"zgapianie" wymaga dużej dyscypliny i zdolności do koncentrowania uwagi. To zdolność do wyrzeczenia i poświecania dla osiągnięcia określonego celu. Zignorowałaś te wartości. teraz dzieciaki nauczą się, ze im bardziej coś jest odjechane i niekonwencjonalne tym lepsze. To propozycja destabilizacji zasad współistnienia i wspierających je kryteriów wartości.

We wszystkich biurach konstrukcyjnych, reklamowych czy wszędzie tam gdzie liczy się inwencja, zaraz potem niezbędna jest umiejętność jej szczegółowej realizacji i tu umiejętność dokładnego "zgapiania" staje się niezbędną :)

Nigdy nie popierałem rywalizacji i nienawidzę konkursów, to bardzo demoralizujące przedsięwzięcia. A sama idea konkursu na "najlepszość" wydaje mi się chora... ;)
Avatar

2007-02-23
abnegacek: dzieci znały kryteria.
nie lubię jak dzieciaki zgapiają i przedstawiają to jako pracę oryginalną. to dobre na ćwiczenie, ale nie na konkurs [mały, klasowy.]
wyróżniono za oryginalność prace dzieci, które, zapewniam cię, mają własną kreskę, i zaproponowały naprawdę intrygujące rzeczy. rzeczy własne. nie uważam tego za demoralizujące.

dzieci - zgapiary, które w tym akurat wyróżnione nie zostały, sa wyróżniane na każdym kroku we wszelkich innych konkursach. uwierz mi. ten jeden raz mógł nauczyć je pewnej pokory, a podbudować morale innych dzieci, które odważyły się na coś własnego i przy tym zabawnego. wiele spośród nich było urzeczonych wyróżnieniem, na które nie liczyły, bo nie miały na pracach brokatu...

jak byłam w szkole, miałam koleżankę, która chodziła z niedokończonym rysunkiem do pani, bo 'jakoś jej nie wychodziło' i ta klienta rysowała trochę za nią. a potem na następnych zajęciach dziewczynka dostawała 5, czy 6 już nawet, i dostawała ogromne pochwały. a ja się biedziłam nad moim rysunkiem długo i dostawałam naciągane 4+ . to jest twoim zdaniem dobre, tak? :P wazny jest efekt, a nie własny pomysł? bo szóstkowa laska nauczyła się od pani dobrej kreski? :P
Avatar
~abnegacek
2007-02-23
yss: Skoro podjęłaś "rękawicę", to się jeszcze trochę z Tobą podroczę ;)

Nie proponowałem faworyzowania kogokolwiek, choć niewątpliwie większość dzieci tego pragnie. Zatem skąd ten wątek w twej wypowiedzi? Projektujesz swoje doświadczenia z przeszłości na sytuacje bieżącą. Zawsze ryzykownym jest stosowanie szablonowych reguł. To metoda podobna do strzyżenia żywopłotu.

Wyróżnianie indywidualności twórczych, też jest "strzyżeniem" na określonej poprzeczce.

Teraz "niedocenieni" mają wytyczne: "zgapiać" od najlepszych! ;)

Zrób następny "konkurs" - zobaczysz ile odjechanych "reniferów z dwudziestoma nogami" dostaniesz na tacy ;)

Na egzaminie do "Plasyka" kazano mi "namalować swoje podwórko" ;))) - jak w przedszkolu! :)))


Gdybym miał zrobić to co mi kazali, pewnie bym zwymiotował na karton rysując szare mury... Ale "wiedziałem" "o co chodzi" i z przekory i "na zamówienie" namalowałem pastelowa krainę papuzich piór ;))) - chwycili haczyk - mimo ze to nie była moja wizja...
lecz realizacja pedagogicznego zapotrzebowania na oryginalność....

W tej pracy musiałem się sam "wykastrować"!

By pogłaskać "komisyjne ego"...

Myślisz że to było twórcze?

Owszem nauczyłem się rolować "fachowców"!... ;)

Pierwszą pracą którą pokazałem w czasie rozmowy kwalifikacyjnej, była wykonana ołówkiem kopia portretu Zygmunta III z obrazu Matejki. Myślisz ze imponowało mi kto to malował oryginał? Nie. Do dziś nie chce mi się zachwycać osiągnięciami Matejki. :)

Spodobał mi się ten profil, ot co! :)

To co usłyszałem, to był ryk!!!! NIE WOLNO KOPIOWAĆ!!!!!!!! ;))))

Ale po chwili dyrektor zorientował się że nie "kalkowałem", nie "kratkowałem" itp....
Najwyraźniej zainspirowany jakością, dał mi bezcenną radę w kwestii trików warsztatowych.
W tej szkole nic już więcej się nie dowiedziałem :) - poza "podoba się"/ "nie podoba się" ...;)

Dziś bym się nie powstydził tego portretu. To była bardzo dobra odręczna kopia! ;)))

Dobre ćwiczenie pantograficzne... Do dziś ta umiejętność stanowi podstawę mojego warsztatu... co nie przeszkadza mi fantazjować i śnić na jawie ;)

Wiesz czym jest intelektualny szablon skojarzeń?

To dyby na szyi i koło młyńskie naraz! :))

Nawet kopia jest - "od siebie" :)

- bo to "ta" kopia a nie inna... (co jest przyczyną inspiracji?)




Avatar

2007-02-26
abnegacek pewnie masz rację :) ale zrozum, że była to akcja jednorazowa. :)
nie tylko "odjechane" prace zostały wyróżnione, także prace w które ktoś włożył dużo starań, ale wyraźnie sam wymyślił, co było widać po błędach :)
mnie w ogóle irytuje takie lizusostwo i malowanie "pod kogoś", przez co można rozpoznać, u jakiego profesora dana osoba miała zajęcia :D

a ja nie przerzuciłam swoich ocen z podstawówki na ocenę prac dzieci :D chyba, że podświadomie, bo przypomniałam sobie takie scenki dopiero podczas pisania posta :) ale jeśli ja coś podświadomie rzutuję, to może i ty, polemizując...?

no, bo jak ty byś oceniał, spryciarzu? ani razu nie dałeś głosu w tej sprawie :) co u ciebie byłoby kreterium? mikołaj zgapiony z kartki świątecznej byłby więcej wart niż mikołaj, którego ktoś sam wymyślił, ale który ma niestety krzywy nos i jedną nogę krótszą? nie wmówisz mi, że wolałbyś tego pierwszego, bo to dobra kopia...!
Avatar
~abnegacek
2007-02-26
;) ... nie wmówię Ci! - nie potrafię:)))

W ogóle bym im zabronił malować jakiekolwiek "durnowate mikołaje" ;)

Pamiętasz "tematy" z podstawówki?...

- górnik na barbórkę, Wiosna w przeręblu, w moim domu, tata mama i ja.....

Nic dziwnego że dzieci wydają się głupie, skoro traktuje się je jak "chore umysłowo" - debilątka ;)

Dzieci lubią być "prowadzone", po to by je wspierać - pomagać w stawaniu się dorosłym.

Dorośli malują mikołaja wtedy gdy chcą od cudzych rodziców cudzych dzieci wyłudzić forsę. :))))

Dzieci zawsze będą naśladowały - to ich naturalne prawo do edukacji - to dla tego że nie rodzą się jako dorośli... :)

Zauważyłem że statystyczna dziewczynka dużo częściej fantazjuje i zmyśla niż chłopcy ale gdy dorasta to jej to przechodzi....

Chłopcy wolą powtarzać, naśladować to co im imponuje a dziewczynki to o czym marzą...

W przedszkolu rysowałem (raz) rudego 102 - z pamięci. Wyglądał jak odrysowany - nie wiem skąd wiedziałem co to jest perspektywa i światłocień ;) - przecież zgapiałem z rysunków mamy, a mama rysowała po "egipsku".... ;)

Samodzielność jest ważna ale to nie jest celem dzieci - one chcą być tacy jak: ....

Oceniałbym spójność ze stanem osobowości, zdolność do samoidentyfikacji pragnień. Stanowczość wyborów - oceniłbym poziom dojrzałości, ale nie osądzałbym.

Zrobiłbym z tego dyskusję i rewię preferencji! :)

Nawet gdy komuś się nie chce skrobać papieru patykiem, czy moczyć go czymś co powinno być pędzlem ale z powodu "oszczędności" opiekunów nim nie jest - nie traktowałbym go jak nieuzdolnionego lenia.

Też nie lubiłem "akwarelek" ani "tempery" - wysychając szarzały, wtedy czułem się oszukany i załamany. Papier był za mały i nie odpowiedni do akwareli i zamieniał się w coś co przypominało "kożuch" na powierzchni "bardzo starej" zupy... ;)

Pędzel nie nadawał sie nawet do smarowania klejem i wyglądał jak zawartość dziurki w nosie u mojego dziadka! ;)

Dorośli nas okłamywali, wcale nie chciało im się nas czegokolwiek uczyć a już na pewno malować! - bo to "brudna robota" ;)

Nigdy nie widziałem by ktokolwiek z nauczycieli kogokolwiek czegokolwiek uczył! - oni sprawowali nadzór i kontrolę poprzez selekcję ;)))

To mało inspirujące doświadczenia dla dzieci - to przypominało koszarowy system dyscyplinarny w obozie pracy dla internowanych.... ;))))


Avatar

2007-02-27
zgadza się! te pędzle, mój koszmar! dziwiłam się, jak malarze moga malowac, jeśli pędzle sa takie okropne. potem do mnie dotarło, że oni mają inne pędzle. wpadłam w rozpacz. i te pofalowane akwarelki, wszystko się zgadza!
ale wiesz co? u mnie w szkole były prowadzone m.in. kursy dla nauczycieli plastyki. ci ludzie, co nas uczyli, to niebyli plastycy, tylko typki po takim kursie. to jest wymóg, jaki musi spełnić bezrobotny pedagog, żeby zostać nauczycielem plastyki - 60 czy ileś tam godzin nauki rysunku. profesorzy potwornie bluzgali na tępotę i absolutny brak zdolności tych ludzi. i że będą oni uczyć dzieci... no więc, abnegacku - stąd się brali nasi nauczyciele plastyki w podstawówce :)

i te kleje biurowe z d...y! takie co tworzyły taką grubą warstwę czegoś, co się w zasadzie nie sklejało i nagle robiło się szare... od samego patrzenia...
i kredki bez żółtego barwnika! pamiętasz kredki? prace dzieci były kiedyś strasznie smutne, bo żółty był taki badziewny i słońce było albo bladowaniliowe, albo beżowe....

a teraz z innej beczki - dlaczego oceniałbyś spójność osobowości z pracą? jak byś to stwierdził? czy stwierdzasz coś takiego u siebie albo u mnie? :P albo u kogoś? bo ja bym się tego nie podjęła :P
Avatar
~abnegacek
2007-02-28
Pewnie że to da się stwierdzić!

Sposób malowania ma cechy pisma odręcznego. Wiele cech takiej pracy jest charakterystycznych dla osobowości autora. Dynamika kreski, sposób kompozycji układu, kolejność wypełniania przestrzeni, autokorekty - wreszcie sam temat i sposób jego prezentacji. To kwestie którym można się przyjrzeć i ocenić na ile reprezentują autora a w jakim stopniu jego aspiracje... Po sposobie prowadzenia kreski da się ocenić zdolność do koncentracji uwagi czy fakt mentalnego dryfu. Dzieci na ogół zmyślają to na czym nie potrafią skupić swojej uwagi. wtedy stosują uproszczenia sugerujące schemat. Oznacza to że te kwestie ich nie interesują i nie widzą w tym żadnej wartości. Powinniśmy pamiętać że dzieci mają większą niż "dorośli", skłonność do utożsamiania się z własnym umysłem. To powoduje często oderwanie uwagi od zadania i narzuconego tematu.

Praca spójna z osobowością autora jest jego "portretem psychologicznym" nawet wtedy gdy tę osobowość reprezentuje w sposób pośredni.

Wartość takiego oglądu pracy polega możliwości identyfikacji stanu dojrzałości emocjonalnej czy intelektualnej autora. Często autor sam opowiada o swoich problemach, nadziejach, tęsknotach. Wskazuje na przyczyny frustracji lub zachwytu. Jego język komunikacji określa jego status i zdolność identyfikowania faktów. Nawet kiepski technicznie szkic jest grafologicznym dokumentem stanu duszy. Można z tego czytać ale alfabet jest tu nieco skomplikowany ze względu na filtry naszych skojarzeń. By to czytać trzeba znać własne ograniczenia i predyspozycje.

Ze sposobu wykonania prac można identyfikować kierunki rozwoju autora. I to w zasadzie powinno być przedmiotem uwagi pedagogów. Oceniać należy postęp w kierunku osiągania samoidentyfikacji oraz transformacji pragnień.

Ładne jest to co nas intryguje. Więc subiektywność oparta na samoświadomości wyborów jest tu właściwym owocem doświadczeń plastycznych.

Chyba że uczymy innych produkować dekoracje... :)

Avatar
~abnegacek
2007-02-28
;) pamiętam kredki "świecowe" - tym nie dało się niczego narysować!!! ;)

Mieszanie kolorów też było niemożliwe. Co za osioł to wymyślił, by tak zniechęcać dzieci do pracy twórczej?....

Ostatnio widziałem w telewizji "polonistkę" - rodem z za Buga, która twierdziła histerycznie pokrzykując spokojnych i rzeczowych adwersarzy, że "polonistę nie da się przegadać".... To był żałosny obraz deformacji intelektualnej owej reprezentantki nauczycielskiego środowiska.
włos mi się zjeżył z przerażenia,gdy pomyślałem że ta osoba uważa siebie za inteligentną i wysoce wykształconą. To była krzyżówka Kargula z Pawlakiem w wersji postPZPR'owskiej...

Tacy nauczyciele są jak rzeźnicy! ) Bezmyślni i nieczuli...

Kto ich kwalifikuje do pracy w tym zawodzie?! - Tacy niedorozwinięci emocjonalnie i ograniczeni intelektualnie ludzie nie powinni kształtować młodych osobowości. To wygląda jak kulturowa dywersja w celu stopniowego obniżania jakości całego narodu. W tym wypadku to był przykład agenta programu depolonizacji - ona nie potrafiła poprawnie mówić ani wnioskować - straszne...
Avatar

2007-02-28
oj, teoretyzujesz, abnegacku.
ja mam najmarniej kilka stylów, bywa, że bardzo od siebie różnych, które zmieniają się same. często nagle. w niektóre dni nie umiem utrzymać "kierunku" z innych dni - i co? jest to zresztą mój ogromny problem... ale jak wobec tego oceniałbyś prace takich wielostylowych twórców? hę?

no. a nauczyciele tacy a nie inni biorą się z płacy. wiesz ile dostaje taki nauczyciel?? :D po paru latach sam byś wszystko olał i robił na odwal się... ale czy nauczyciel naprawde kształtuje psychikę? chyba tylko wtedy, gdy jest autorytetem. ludzie, którzy nic mnie nie obchodzą, nie mogą na mnie wpłynąć swoimi działaniami :D
Avatar
~abnegacek
2007-02-28
Ludzka presja potrafi deformować postawy emocjonalne, utrwala nawyki obronne a to wszystko dzieje się automatycznie i bez naszej woli. Dlatego jakakolwiek zależność od czynników zewnętrznych i osób kształtuje nasze nawyki relacji i samoprezentacji.

Jeśli ktoś pracuje dla pieniędzy, to znaczy ze z własnej woli przyjął pozycję oszusta.
"Proponuje" innym to czego mu się nie chce robić i dlatego robi tyle ile musi.
Bacząc na własne doświadczenia wiem że gdy praca nie satysfakcjonuje, to żadne pieniądze nie są w stanie zmotywować do robienia więcej i lepiej niż to jest od nas oczekiwane. Co oznacza ze gdy nikt tego nie widzi "chowamy pracę pod dywan jak śmieci których nie chce nam się wynieść".

Sam jestem "wielostylowcem" i wiem co masz na myśli. Niemal każda z moich prac wygląda jak własność innego autora. Jest wiele tego powodów. Ale żaden z nich nie przeczy temu co na ten temat powiedziałem wcześniej.

To obszerny temat i kwalifikuje sie na prace naukową ;)

Ale podam ci kilka przykładów. Może znajdę trochę czasu to przeanalizuję niektóre z twoich prac.

Jeśli chcesz utrzymać jeden styl, musisz zachować te same warunki realizacji dzieła.

Nawet zmiana pędzla czy użycie nowej farby ma wpływ na efekt stylu wykonania.

Poza tym przeszkadzają takie czynniki jak: pośpiech, zmęczenie, rozdrażnienie, głód czy przejedzenie, rozproszenie uwagi przez domowników lub inne nie schodzące z głowy ważne sprawy. W takich sytuacjach nawet nie dotykam pędzli...

Moje obrazy mimo różnorodności formy mają ten sam motyw przewodni. Jest możliwe by go zidentyfikować. Poza tym jeden styl to skostnienie i zahamowanie rozwoju. pomyśl o stabilizacji życia - wtedy styl sam się "ustali" ;)
Avatar

2007-03-01
używam zawsze tych samych pędzli i tych samych farb - 2 kolory + biel.
ale porównaj sobie u mnie "czerwień" i np "zielony las" i "te różne chatki.. bardzo chętnie robiłabym cykle, czyli np miał być cykl pasiasty - ale nagle przestałam umieć malować. :( jak sobie z góry narzucam wizję pracy, to ona nigdy nie wychodzi. jeśli maluję swobodnie, potrafi się nawet udać i sama jestem zdumiona efektem - bardzo różnym od pierwotnego pomysłu, którego się zupełnie nie trzymałam.

najlepiej mi się pracuje na plenerach - nic nie rozprasza, problemy zostały w domu :D różne tam pilne g..., zresztą tak samo fajnie pracuje się W plenerze :) ludzie oglądający powstającą pracę bardzo mnie inspirują :D i nawet lepiej mi się maluje, jak patrzą. niestety, nie odważę się już chodzić sama zanim nie zrobię pozwolenia na broń :/ szkoda.

a względem presji - kontakty z ludźmi deformują psychikę, to fakt. ale w wielu przypadkach prostują - zalezy od rodzaju kontaktów. brak kontaktów deformuje jeszcze bardziej. a zauważ, że teraz nawet dzieci ukierunkowuje się na to, żeby odniosły sukces i miały super pracę i dużo kasy, a nie na to, żeby robiły coś za mniej kasy, ale z zadowoleniem. wychodzą z tego w większości z połamanymi duszami. potem już bardzo trudno zawrócić. odradza się swobodę myslenia i chęć nabywania doświadczeń, bo "to niebezpieczne", a jesteśmy cywilizacją tchórzy. również przy nauce rysunku to widać.
Avatar

2007-03-01
używam zawsze tych samych pędzli i tych samych farb - 2 kolory + biel.
ale porównaj sobie u mnie "czerwień" i np "zielony las" i "te różne chatki.. bardzo chętnie robiłabym cykle, czyli np miał być cykl pasiasty - ale nagle przestałam umieć malować. :( jak sobie z góry narzucam wizję pracy, to ona nigdy nie wychodzi. jeśli maluję swobodnie, potrafi się nawet udać i sama jestem zdumiona efektem - bardzo różnym od pierwotnego pomysłu, którego się zupełnie nie trzymałam.

najlepiej mi się pracuje na plenerach - nic nie rozprasza, problemy zostały w domu :D różne tam pilne g..., zresztą tak samo fajnie pracuje się W plenerze :) ludzie oglądający powstającą pracę bardzo mnie inspirują :D i nawet lepiej mi się maluje, jak patrzą. niestety, nie odważę się już chodzić sama zanim nie zrobię pozwolenia na broń :/ szkoda.

a względem presji - kontakty z ludźmi deformują psychikę, to fakt. ale w wielu przypadkach prostują - zalezy od rodzaju kontaktów. brak kontaktów deformuje jeszcze bardziej. a zauważ, że teraz nawet dzieci ukierunkowuje się na to, żeby odniosły sukces i miały super pracę i dużo kasy, a nie na to, żeby robiły coś za mniej kasy, ale z zadowoleniem. wychodzą z tego w większości z połamanymi duszami. potem już bardzo trudno zawrócić. odradza się swobodę myslenia i chęć nabywania doświadczeń, bo "to niebezpieczne", a jesteśmy cywilizacją tchórzy. również przy nauce rysunku to widać.
Avatar
kakaz
2007-03-25
Yes, bardzo ciekawe co napislas o nauce dzieci i aspiracjach rodzicow przenoszonych na mlodsze pokolenie ( w istocei o to chyba chodzi).
Widze ze watek o mandze stal sie watkiem o oryginalnosci. Owszem, ja tez uwazam ze jest ona wartoscia, jednak nie przesadzalbym: jest to jedno z wielu kryteriow wartosci. Oczywiscie odnalezienei wlasnej drogi i wlasnych sposobow wyrazu wymaga w wypadku niektorych ( jak ja, jak na razie mi sie nie udalo) sporej pracy, a sa tacy ktorzy rodza sie z tym darem, sa tworczy i nowatorscy niemal bez wysilku. jesli sie takim nie jest i musi sie nad soba pracowac, powstaje problem: a co jesli moja wlsna droga, osobosta i wyrazajaca mnie okazuje sie byc wtorna, wsteczna i wcale nieoryginalna?;-))

Apropos plenerow: nie lubie jak mi sie ktos gapi jak maluje a juz za komentarze bym zabijal, wiec cale szczescie ze nie mam pozwolenia na bron;-)))
Pozdrawiam

Dodaj post w tym temacie

Temat jest zamknięty, nie można dodawać nowych postów.


Korzystając z serwisu akceptujesz regulamin oraz politykę prywatności Strona może zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Made with and in Warsaw by jakub mańkowski
Copyright © 2002-2019 VariArt.org