Forum



Avatar
datura
2019-06-02
Czy literatura bywa dla Was inspiracją w procesie twórczym? Jakie są wasze ulubione, najbardziej inspirujące gatunki literatury?
Avatar
*jacek79
2019-06-02
Dla mnie osobiście literatura(obok teatru, muzyki i filmu) jest jedną z najważniejszych form inspiracji. Gatunki? wszelakie...od Szekspira po Kinga..długo by pisać. Czytam dużo ok. 3-4 książki miesięcznie...wiec w głowie zostaje to co czytam i ma wpływ na pewne obrazy czy formy które chcę przenieść na papier (czy też inne podłoże).
Avatar
datura
2019-06-02

Edytowany
Twoje prace są bogate w znaczenia:) Ja najbardziej lubię dystopię, szczególnie w klimacie książek Margaret Atwood. Czytam głównie po angielsku, oprócz tego słucham audiobooków podczas tworzenia. No i korzystam z czytnika.
Avatar
amiartist
2019-06-02
Oj z pewnością...choć przyznaję ze wstydem, że od roku nie przeczytałam żadnej powieści do końca. A czytam od dziecka, potrafiłam w miesiącu pochłonąć nawet z 5 tytułów. Cóż trochę tryb życia się zmienił...
Moje wybory książkowe nie są tak ambitne jak Jacka, ale coś tam z klasyki znam :-)))
Kocham mroczne historie o seryjnych mordercach, psychologiczne thrillery co pewnien czas urozmaicone jakąś powieścią historyczną....myślę, że to zamiłowanie do zbrodni, szaleństwa i cierpienia widać poniekąd u mnie.
Z autorów Karin Slaughter, Alex Kava, znakomity polski Marek Krajewski, Ken Follet, Martin Faber i wielu innych....Poza literaturą...
inspiracje czerpię często z motywów tatuaży, interesuję się tą formą sztuki od lat. Dzisiejsze wzory to już inna bajka, jakość, pomysł, kreatywność, symbolika...
Polecam każdemu choć szybki wgląd w ogólnodostępne w internecie grafiki. Tatuaż w naszym kraju wywodzi się w zasadzie z subkultury więziennej, każdy wzór miał określone znaczenie, a tatuowano maszynkami własnej roboty powstałymi z najróżniejszych rzeczy...Dziś już nie utożsamiamy tatuaży z osadzonymi, obecnie nie zawsze motyw ma ukryte znaczenie, ma zdobić, wyrażać osobowość i preferencję.
Wybaczcie...odbiegłam od głównego wątku :-))
Avatar
*jacek79
2019-06-02
•datura .....powiem że nie czytałem Margaret Atwood i przyznam ze nie przeczytam po angielsku bo nie znam na tyle żeby czytać (jakby było po rosyjsku to tak:)...)...lubię dystopię jako temat bo daję pole do popisu i do wspomnianego przez Ciebie klimatu....ale staram sie nie szufladkować w rodzaju...choć jednym z moich ulubionych gatunków jest polska fantastyka (wydawnictwo Fabryka słów)...i daje mi szerokie spektrum ...audiobooki też lubię...ale to bardzo zależy od czytającego...np jak Piotr Fronczewski przeczyta to jest moc...jego głos można "garściami"

Sylwia tu nie chodzi o ambitne...każdy lubi to co lubi...ja czytam tez Krajewskiego (lubię go) Folleta...z kolei Alex Kava nie podchodzi mi a Karin Slaughter nie czytałem.(może kiedyś:).)
a tatuaże (powiem ze nie jestem entuzjastą , na sobie nigdy nie bedę miał...) ale podziwiam pracę tatuażysty , kunszt oraz symbolikę...(oczywiście nie wszystkie bo jak widzę motylki , kotki czy tez inne "cukierki" na ciele innych to mam taki odbiór na zasadzie uśmiechu:)...)wg mnie ostatnio narodziło się dużo pseudotatuażystów którzy kalają tą sztukę.
Avatar
amiartist
2019-06-02
Jacku, fakt. Pojawiło się wielu domorosłych tatuażystów...bez sprzętu, umiejętności i gustu... Nie miałam na myśli motylków itp. Widziałam już całe obrazy, sceny na plecach. Pełne detali, dbałości o światłocień, proporcje itp. Aż niewiarygodne, że prawdziwe...
Ale to na marginesie:-))
Panią Slaughter polecam :-)) Lepsza niż Kava, Jeffery Deaver też dobry ( zekranizowano m.in. Kolekcjonera kości)
Avatar
*jacek79
2019-06-02
Kolekcjonera kości czytałem i ogladałem:)...dobre.
Avatar
*Azja
2019-06-02
Generalnie nie maluję w odniesieniu do literatury...Ale rok temu przeczytałam "Sekretne życie drzew", autor Peter Wohlleben .Czekałam na nią w bibliotecznej kolejce i warto było. Zafascynowała mnie ta książka i pod jej wpływem powstała seria moich "leśnych " akwarel zeszłego lata. To ,co w tej chwili pokazuję (cykl "Z życia roślin") jest także pewną kontynuacją ówczesnej fascynacji :-)…. Ja czytam bardzo różne książki i mam "rzuty". Potrafię nie czytać kilka miesięcy nic a potem pożeram książki jedna za drugą - znów miesiącami... Czasami nie mogę czytać. To są okresy kiedy mam poczucie że życie mnie tak absorbuje że muszę je przeżywać tak, jak treść książki..Gdy w takim czasie czytam- nie mogę rozwiązywać moich spraw. Za to uwielbiam pisać . Listy. Dziś to są (niestety ) wiadomości e-mail ... Super słucha się audiobooków ale ja jestem typowym wzrokowcem. Na dodatek kontakt z papierem też uwielbiam. Fajnie trzyma się w rękach książkę...nie chciałabym żeby książki w klasycznej wersji zniknęły z naszego życia .
PS. A odnośnie książek zagranicznych w oryginale: czasami tłumaczenia to jest masakra. Zdarzyło mi się podczytać kiedyś polską wersję Harrego Pottera gdy moje dzieci tą książkę przyniosły do domu a później miałam w rękach wersję francuską .Ta seria w wersji tłumaczonej z angielskiego na francuski w porównaniu do wersji polskiej..no, szkoda gadać. Moje dzieci zaczęły po polsku a potem był dostęp tylko do tych francuskich i niestety-okrojone to było bardzo...z humoru i inteligentnego języka przede wszystkim...Właściwie to autor powinien wiedzieć dokładnie jak wygląda jego tłumaczenie na obcy język ale to rzadko kiedy jest możliwe.
Avatar
ulexa
2019-06-02
Książki lubię TYLKO czytać,próbowałam audio przy malowaniu właśnie ale ani malowanie mi nie szło ,a tekst nie docierał.
Muzyka też mi nie jest potrzebna,chyba,że muszę sama autem daleko jechać.
Najbardziej lubię najzwyklejszą ciszę.
Teraz czytam E.A. Poe jest dosyć gruba prawie 800 stron , ilustrował Harry Clarke -są niesamowite zarówno opowiadania i rysunki.
Avatar
Araxela
2019-06-03
Zacznę od tego, że nie lubię słowa "inspiracja"... Raczej rzekłabym - poszukiwanie natchnienia, weny... Często daje mi to właśnie wspominana literatura, ale zdecydowanie częściej - muzyka, film, teatr.
Jako dzieciak, potem nastolatka - nienawidziłam książek szczerą nienawiścią... Uważałam to za stratę czasu - nudziło; męczyło. Lektury w szkole? Chyba żadnej nie przeczytałam. Nawet nie pamiętam - wiele wspomnień wyparłam. "Przeprosiłam się" z literaturą mocno po 20-tym roku życia. Zaczęłam od biografii, autobiografii ulubionych artystów... dosłownie chłonęłam całymi godzinami. Następnie (i tu ukłon w stronę Sylwii) - powieści kryminalne.
Ale najwięcej czasu i na pierwszym miejscu są pozycje z gatunku nauk społecznych - psychologia, socjologia.
Avatar
amiartist
2019-06-03

Edytowany
Kurczę...wychodzi no to, że tylko ja czytam mało ambitne powieści :-))) Lektur szkolnych nie wliczam, choć z wyjątkiem Dziadów i Pana Tadeusza - tego nie dałam rady przełknąć, zaliczyłam wszystkie :-))
Za to Chłopi fajni byli :-)))
Miałam w życiu fazy na chyba wszystkie gatunki: romanse ( jako nastolatka), komiksy, powieści obyczajowe, przed 20 czytałam mnóstwo wspomnień wojennych, historii ludzi, którzy przeżyli obozy koncentracyjne i łagry...do dziś jestem pod mocnym wrażeniem tych książek....
Ale podobnie jak Asia uwielbiam pisać, trochę poezji ( tak to dumnie nazywam), nawet jakąś tam prozę próbowałam....:-)))
Avatar
datura
2019-06-03
Sylwia, ja też swego czasu pisałam wiersze. Masz może konto na jakimś portalu pisarskim?
Avatar
*Azja
2019-06-03
Ja tez pisałam wiersze..w czasie studiów.Może jeszcze kiedyś się nimi zajmę :-))….Jako nastolatka uwielbiałam czytać ! Zaliczyłam w pobliskiej bibliotece wszystkie pozycje młodzieżowe ...w liceum miałam mniej czasu na czytanie ..życie towarzysko -artystyczne zajęło miejsce książek :-)). Potem moje "fazy"... Epoka intensywnego macierzyństwa spowodowałą że głowne pozycje dotyczyły opieki nad niemowlakiem itp. ,poza tym pochłonęłam wtedy stosy kolorowych gazet- dziś żałuję, to był stracony umysłowo czas. Dziś ich nie kupuję. Odnośnie lektur...przeczytałam sporo w liceum ale i tak dziś uważam że to w większości wspaniałe (jednak ) pozycje....Dziady-przy okazji - ostatnio zaliczyłam ponownie i uważam że są wyjątkowe....
Kiedyś czytałam książki na głos dzieciom. Jak zaczęliśmy Robinsona Kruzoe (przeczytałam całego na głos! ) to w pewnym momencie ich pogoniłam spać (bo już się zrobiło późno) a sama-przy kuchennym stole-dojechałam do końca...Kilka godzin. Nie byłam w stanie się oderwać. Ostatnio tez słuchałam (kiedyś czytałam ale dużo zapomniałam) "Sklepy cynamonowe". Ponadczasowa lektura. Wspaniałym językiem napisane.... A z czegoś bardziej zabawnego polecam moje niedawne odkrycie : David Foenkinos, np. "Nasze rozstania" lub "Potencjał erotyczny mojej żony". Znałam tego pisarza z felietonów , bardzo mi się kiedyś spodobały ale jego książki są jeszcze lepsze :-)).Poezja i humor razem wzięte..
Avatar
WSzaniawski
2019-06-03
Nie mogę wchodzić w ten temat......;)))) Ja, kocham książki, nie wyobrażam sobie życia bez czytania...... Już samo obcowanie z tą materialną papierową książką powoduje u mnie nieokreślone, niedefiniowalne uczucie..... Czytanie to dla mnie wejście w inny wymiar..... Dla mnie czytanie książek powoduje..... Nie wiem jak to powiedzieć, ono powoduje, że chcę być lepszym człowiekiem.....;)))) A co czytam...???? To jest taki rozstrzał, że to się w głowie nie mieści...... Od literatury dziecięcej typu Tove Janson po Dostojewskiego, Tołstoja...... Od naszej Hanny Ożogowskiej po Wiesława Myśliwskiego..... Od klasycznej literatury, po książki branżowe......;)))) Mam tak duże skrzywienie czytelnicze, że siadając na przysłowiowym kibelku (kiedy nie mam co czytać akurat....;)))) to czytam etykiety na proszkach do prania......etc..... W swoim życiu poległem (nie przeczytałem do końca) trzech pozycji, dwie w dzieciństwie i jedna jako dorosły..... Ta dorosła na której poległem to "W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta.....;)))
Kiedyś nawet wpadła mi do głowy taka myśl, że fajną rzeczą byłaby bezsenność.....;))) Miałbym więcej czasu na czytanie.....;))))
Avatar
behemot
2019-06-03
Waldek .... świątynia dumania , chyba dla tego jeszcze kupuję tygodniki :)
Książki czytałem i czytam ...choć z jednym mam problem ,coraz gorzej widzę z bliska i muszę wkładać okulary .
Lubię czytać książkę i np. oglądać film niestety z tym jest przez to gorzej bo mam też minusy a progresywne okulary ... jakoś .....
Lubię robić kilka rzeczy na raz i dla mnie rysowanie i muzyka a nawet przy tym słuchanie kogoś jest zupełnie normalne :)
Lecz bezsenność .... Nigdy !
Lubię spać i uwielbiam śnić :)
Avatar
ulexa
2019-06-03
Bezsenność jest...okropna NIE polecam,od 10 lat na tabletkach,chyba ( nie chyba a na pewno) jestem uzależniona.:(
Zasnę czasem bez tabletki ale budzę się np. o 2-3 w nocy i do widzenia,albo dzień dobry-trudno wyczuć.
Czytanie na bezsenność mi nie pomagało,zmęczyło oczy i rozum, nie wiedziałam co czytam,kilka razy "wracałam" bo nie wiedziałam o czym było wcześniej.
Bezsenność towarzyszy....no..ci co mają to wiedzą.
Bardzo lubię biografie od jakiegoś czasu.
Avatar
piotrfranczok
2019-06-04

Edytowany
Tak sobie czasem myślę, że skoro jedni czują się w obowiązku pisać książki,
to muszą być i ci drudzy, co czują się w obowiązku je czytać.
Jak widać w tej dyskusji, są ci drudzy, i to dość liczebni, a to może tylko cieszyć :)

A poważniej o sobie, czytam po skrawku, kilka i więcej niż kilka rozmaitych książek. Panuje w tej przestrzeni u mnie spory bałagan. Czasem wracam do czytania drugiej połowy książki po jakimś np. roku przerwy. Taki ze mnie skoczny mol. Być może dlatego, że rzadko sięgam po powieści, częściej po literaturę naukową. Wszelka tematyka bliska filozofii zajmuje u mnie sporą przestrzeń, chociaż do dziś nie rozumiem z jakiego powodu. W sumie sprawa sprowadza się do dość naiwnej definicji, przeczytaj kawałek, a potem znajdź słabe punkty twierdzeń autorytetów. O ile czytanie bywa niełatwą przeprawą, o tyle ta druga część bywa wciągająca.

Jeśli kogoś zaintrygowałem, to mogę polecić np. „Zmierzch przemocy” Stevena Pinkera. Trzeba przebrnąć przez wiele statystyk i wykresów, ale jest też sporo wartościowej wiedzy o dotąd niewyczerpanych, ale topniejących (jak twierdzi autor) źródłach ludzkiej przemocy w dość szerokim ujęciu historycznym. Jest w tej książce więcej trzeźwego osądu i wyraźnie mniej relatywizmu w znaczeniu dowolności stosowania i odrzucania norm moralnych, co zdaje mi się być w niej wartością dodaną, mimo pewnych trudności w przemierzaniu stron, o których wspomniałem na początku.

Lubię też czasem odskoczyć w lekkie znane mi już lektury i tak niedawno przewertowałem po raz enty „Tomka Sawyera” i „Moby Dicka”. W kolejce „Biały kieł” i kilka podobnych pozycji. :)

No i jest jeszcze Umberto Eco, do jego powieści będę wracał pewnie wiele razy. Tu warto wymienić: „Baudolino”, historia małolata z fantazją, osadzona w średniowiecznych pogmatwanych czasach Fryderyka Barbarossy i oczywiści krzyżowcy. Dla bardziej uwspócześnionych moli, ciekawym może okazać się „Temat na pierwszą stronę” w pewnym stopniu będący próbą odsłony metodycznych manipulacji, jakich dopuszczają się współczesne media. A jeśli ktoś chce przekonać się, że nasza rzeczywistość nie jest taką wyjątkową czarną dziurą, polecam „Zapiski na pudełku zapałek” i „Rakiem – Gorąca wojna i populizm mediów”. Nie podniesie Was na co prawda na duchu, ale z pewnością lekko oddemonizuje zjawisko wojny polsko-polskiej :)

Czy literatura bywa inspiracją? Oczywiście :) Jesteśmy tym, czego się życiu nauczymy i nigdy nie było i nie będzie inaczej.
Innymi słowy, co się w nas wleje to się z nas wyleje.

Słowo o bezsenności. Sen jest i przyjemny i potrzebny, tylko kto ma gwarancje na dostatecznie długie życie, by przesypiać cenne godziny? :)
Avatar
piotrfranczok
2019-06-04

Edytowany
Dead can dance "Serpent's egg". Dotąd się na to nie natknąłem i gdyby nie Joasia, w dalszym ciągu nie wiedziałbym, że ktoś zrobił ten kawał dobrej muzyki :)

Z mojej strony mogę polecić trochę młodego jazzu:
Esperanza Spaldnig "Heaven in Pennies" https://www.youtube.com/watch?v=vfhaXIIFFSA&list=RDvfhaXIIFFSA&start_radio=1&t=0

Nie zaskoczę pewnie nikogo dorzucając: Petera Gabriela "Passion" https://www.youtube.com/watch?v=qJYHdkAOvK8&list=RDqJYHdkAOvK8&start_radio=1&t=36
i Stinga "A Winter's Night... Live from Durham Cathedral" https://www.youtube.com/watch?v=Dl1FnmSGj1Q&list=RDDl1FnmSGj1Q&start_radio=1&t=4536

Starszych staroci nie dorzucam, bo tu wszyscy z pewnością osłuchani :)
Avatar
datura
2019-06-05
Ja przyznam, że lubię literaturę pisaną przez kobiety, przy czym nie chodzi mi o romansidła, tych nie trawię. Śledzę konkurs literacki Women's Prize for Fiction, można dzięki niemu poznać wiele wartościowych pisarek
Avatar
piotrfranczok
2019-06-06

Edytowany
Przyznam, że zmusiłaś mnie do zrobienia przeglądu książek, które obecnie zalegają na moich półkach. Zaciekawiło mnie, ile jest w niej literatury autorstwa kobiet. Dotąd nigdy się nad tym nie zastanawiałem. W ramach tej inspekcji wyłowiłem ciekawe opracowanie Cathrin Klingsöhr-Leroy „Surrealizm” i przy tej okazji przypomniałem sobie jeden z ciekawych wątków poruszonych już we wstępie książki:

„Narodzinom surrealizmu towarzyszyły dwa ważne wydarzenia historyczne. Artyści, którzy tworzyli w Paryżu w latach 20, nie ufali nastawionemu materialistycznie drobnomieszczańskiemu społeczeństwu, które obwiniali za wybuch I wojny światowej i jej tragiczne następstwa. Zadowolone z siebie społeczeństwo, wierzące we wszechobecną potęgę techniki i nauki, znalazło się, zdaniem artystów, w fazie degeneracji. Jedyną reakcją na tę nową sytuację mogło być powstanie nowej anty-sztuki. ...”

Minęło sto długich lat, kolejna II wojna, zimna wojna, i kłopot z samouwielbieniem niby ten sam. Dziś jednak dopadło ono chyba również ludzi sztuki.
Avatar
*Azja
2019-06-07
Mądre spostrzeżenie :-)..
Ja też zastanowiłam się po tym co napisała Datura ...tak jak Piotrowi, nigdy nie przyszło mi do głowy aby oddzielać pisarzy wg płci....Jak się teraz zastanowię to może więcej czytałam (lubiłam) facetów ale...generalnie mamy (w dalszym ciągu ) patriarchat więc i prawdopodobieństwo określa się samo...Kobiety miały być "od garów", kto wie ile ciekawych rękopisów szlag trafił...?
Avatar
Jarek
2019-06-07
No właśnie.
Kobieta ma odkryć co najwyżej pokrywkę od gara, albo że się pranie skończyło, a nie talent literacki.
Do czego doszło. do czego doszło!
A ma być gorzej. ;-)
Avatar
behemot
2019-06-07
Co tu napisać panie Jarek jeśli co najmniej ćwierć wieku pan się zatrzymałeś .... czy kogoś śmieszy ten komentarz ,chyba już nie .....
Avatar
Jarek
2019-06-07
Zauważyłem, że z poczuciem humoru to tu już od dawna jest jakaś tragedia.
Nie wiem czy można jeszcze coś napisać, żeby nie rozwalić sobie głowy o czyjeś zadęcie.
Japierdole.
Avatar
behemot
2019-06-08
Jarek nie rozwalaj sobie łba ...po co ? :)
Tylko dowcip jest za stary .... może inny wymyśl ?
Np. cóż jeśli faceci chodzą do manikiurzystki przymierzają ciuchy więcej niż kobieta (swoją drogą to prawda jak powiedziała mi sprzedawczyni gdy kupowałem spodnie )
To nic dziwnego że kobiety ....je noszą ....
Kobieta która ma w sobie coś .... przewyższa mnie intelektualnie ...... oki ...może napiszesz że to łatwe :) :) :)
Avatar
ulexa
2019-06-08

Edytowany
No czyście Wyście ogupieli???-dyć wadzicie się jak....BABY!!!

Ja osobiście lubię gary -nawet czasem ze zmywarki umyte wyjmę i wieszać pranie,-O!-taka jestem
A tak dla równowagi,przepracowałam 43 lata w zawodzie męskim ( raczej)i ...i ok.
Teraz ma 3 !!!!!!!!!! TRZY!!!!! miesiące do emerytury

I sama sobie zazdroszczę!!!!

No i talent mam niezaprzeczalny,bardzo świetnie mi idzie wydawanie pieniędzy...ale UWAGA!!!!...swoich!
:):):):)

A reszta ?- reszty nie trzeba-z gestem!!!
Avatar
behemot
2019-06-08
Ula coś Ty ja nic do pana Jarka nie mam !
Zazdroszczę Ci wolności ...ech .... bo ja najchętniej leżałbym na dowolnie wybranym boku ..... :)
Avatar
*Azja
2019-06-08
https://www.youtube.com/watch?v=bvC_0foemLY
Avatar
ulexa
2019-06-09
Mój kolega kilka lat temu odchodził na emeryturę i powiedział tak:
..jak będę już na emeryturze i będę miał czas to będę leżał i odpoczywał
a jak NIE będę miał czasu to będę ..TYLKO leżał!!!!
:)
dużo tu słowa będę ale tak wyszło!!!!
Avatar
datura
2019-06-10
Pisząc o literaturze tworzonej przez kobiety, miałam na myśli to, że często w książkach pisanych przez nie łatwiej mi odnaleźć siebie. To jest raczej kwestia wrażliwości, lubię silne, wyraziste kobiety, są dla mnie inspiracją, dodają chęci do walki o siebie, inspirują.
Avatar
piotrfranczok
2019-06-11
Ciekawy wątek – odnajdywanie siebie
Ja, mimo faktu, że dość długo już po tym Świecie się wałęsam,
nie jestem pewien, czy to w ogóle jest możliwe przy użyciu literatury,
i żadnym razie nie ironizuję tutaj.

Literatura moim zdaniem nie wnosi aż tak wiele,
by mogła ułatwić cokolwiek w tym procesie.
Jest jedynie niewyczerpalnym źródłem dodatkowych danych,
cudzych przerysowanych historii i dość subiektywnych refleksji,
wylewających się najczęściej w dotkliwym nadmiarze,
co w ostatecznym rozrachunku czyni literaturę nieskończonością treści,
nierzadko ciekawych, często porywających,
lecz z uwagi na liczebność punktów widzenia mało pożytecznych zarazem
w tym obszarze poszukiwań.

Nie podlegającą wątpliwości zaletą literatury jest to, że uczy nas głównie sztuki słowa
i nijako przy okazji pozwala zauważyć,
że obowiązuje subiektywna różnorodność poglądu i osądu.
Tu rola literatury raczej się kończy.
Avatar
*Azja
2019-06-11
Literatura to jak słuchanie człowieka..Gdy się dobrze trafi , można dużo mądrych rzeczy "usłyszeć"...To jak wychowanie... Dla niejednego i na (zwłaszcza) początkowym etapie drogi życiowej - wartość nieoceniona... Po wielu spotkaniach i różnorodnych - pozostaje jednak "sam na sam" ze sobą i czas na osobiste decyzje. Przychodzi moment aby pisać własną księgę...To wykracza poza język, formę...Pozostaje temat (treść) i...jego wartość. Wartość najlepiej gdy mierzona w kategoriach duchowych a nie intelektualnych. I tu się zaczyna przygoda ;-)...

Dodaj post w tym temacie

Musisz być zalogowany, aby dodać post.



On-line
datura rema

Korzystając z serwisu akceptujesz regulamin oraz politykę prywatności Strona może zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Made with and in Warsaw by jakub mańkowski
Copyright © 2002-2019 VariArt.org