Ta witryna/serwis (VariArt.org) wykorzystuje pliki cookies. Informacje dot. celu ich wykorzystywania oraz sposobie zmiany ustawień dot. cookies znajdziesz w polityce prywatności. Korzystając z VariArt.org wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z bieżącymi ustawieniami przeglądarki.

Avatar
amiartist
2017-09-04
Czy według Was sztuka musi trzymać się określonych reguł, norm zapisanych w podręcznikach? Większość ludzi nie ma pojęcia o kompozycji, perspektywie itp.i,ocenia sztukę czysto subiektywnie, podoba się lub nie...
Avatar
Jarek
2017-09-04
Nie jest dobrze rozpoczynać dyskusję od szukania wad u innych.
Spróbuj znaleźć coś w czym się zgadzamy, i na tym budować.
Nie wiem o czym ma pojęcie większość ludzi, serio.
Avatar
amiartist
2017-09-04
Ale nie chciałam nikogo obrazić...
Sama nie jestem najlepsza z teorii, mam jedynie mocno ogólne pojęcie i jako człowiek niezwiązany zawodowo ze sztuką, kieruję się głównie własnym gustem oraz czysto subiektywnym odczuciem. Jestem daleka od krytykowania innych, gdyż uważam, że samemu należy być perfekcyjnym żeby móc kogoś pouczać i wytykać mu błędy.
Ciekawi mnie po prostu czy rzeczywiście te wszystkie reguły stanowią o wartości obrazu, zdjęcia...
Avatar
Araxela
2017-09-05
A mi się wydaje, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W inny sposób na daną pracę bardzie patrzył człowiek z wykształceniem artystycznym... a w inny sposób ten, który takowego wykształcenia nie posiada. Co więcej - myślę, że zarówno spojrzenie znawcy jak i amatora - jest równie ważne. Tak naprawdę sztukę - jaka by nie była, tworzymy dla ludzi - różnych ludzi... I jeżeli takowa sztuka znajduje swoich odbiorców, to należy się jedynie cieszyć...
Avatar
piotrsajak
2017-09-06
Amiartist. Oczywiście, że można łamać określone reguły ale robić to bez wyraźnego imperatywu lub dla zabawy jest niepoważne.
Avatar
amiartist
2017-09-07
Być może moje podejście wynika z tego, że jestem jedynie amatorem...
Avatar
piotrsajak
2017-09-13
Mimo różnych nici łączących go z autorem, w rzeczywistości skończony obraz należy już tylko do odbiorcy. To co stworzone posiada osobny wymiar. Nie może przekroczyć ani równać się z formatem twórcy, że tak powiem; i tu dotykam sedna, którym jest sam proces tworzenia i jego warsztat, w którym on żyje marząc jawnie albo skrycie o przekraczaniu ram. Powodzenia.
Avatar
amiartist
2017-09-13
Ładnie napisane :-)
Avatar
Dev
2017-10-11
A nie miałaś rzemiosła na myśli? :)
Avatar
kali555
2018-11-24
Widzę, że post temat trochę stary ale odświeżę.
Sztuka to nie dwa razy dwa. Tworzenie dla mnie nie ma żadnych ograniczeń. Pewnie, mogę malować konie w galopie i portrety na zamówienie, ale to mnie bawi. Wolę pracować nad autorskimi obrazami.
Trochę dam pomysł oceniania sztuki mija się z celem. Ponieważ sztuka dla każdego będzie czym innym. Dla mnie jest drzwiami do innej rzeczywistości, dziedziną, w której za pośrednictwem koloru, kreski, czy plamy, mogę przekazać to, czego się nie da przekazać słowami. Działa to tak samo w drugą stronę. Czasami za posługując się słowem, nie oddamy tego co chcielibyśmy.
Na końcu warsztat o którym coś tam chyba pisałeś. Warsztat o tyle może być istotny, że jest pomocny, na początku. Ale czy Nikifor pobierał lekcje malarstwa lub Van Gogh? Jeśli się mylę proszę mnie wyprowadzić z błędu.
Sztuka jest nieograniczona. Cały świat materii ma granice, ale wyobraźnia ich nie posiada. Na obrazie możesz przestawić wszystko co tylko chcesz. Już nie będę się rozwodził na temat kopiowania zdjęć przez niektórych i podpisujący pod spodem rysunku jak długo go wykkonywali. Kiedyś rozmawiałem z kolegą na ten temat i on z tego co pamiętam powiedział coś w stylu: Nie lepiej iść na ksero? I miał zupełną rację. To nie jest tworzenie, to umiejętność, kopiowanie - to umiejętność, to nie ma dla nic wspólnego ze sztuką.
Jeśli już mam definiować, to podobnie jest z pojęciem artysty. Malowanie całe życie pejzaży, martwych natur i koni może być ok. ja tego nie neguję, że to jest złe. Tylko kreatywności w tym wiele nie ma )mam na myśli to, co pochodzi z umysłu, wyobraźnia), można namalować ekspresyjnie pejzaż, można namalować dobrze technicznie, ale co dalej?
PIcasso przez całe swoje życie się rozwijał, poszukiwał. Polecam zobaczyć jego pastele i obrazy kiedy miał 13l Nie chciano mu przyznawać pierwszych miejsc na konkursach, ponieważ przeskakiwał dziesięć razy dorosłych mężczyzn. On po prostu był Sztuką, on żył sztuką, oddychał nią. I zwróć uwagę do jakiego miejsca dotarł. Od realizmu sobie zobacz do jego obrazów tuż przed końcem życia.
Podam Ci inny przykład. Ppllocka traktowano nie za dobrze na początku, mieli dystans do tego co robi: acttion painting. Ale on doskonale wiedział co robi, to co robił to nie był przypadek. Laikom może się wydawać, że koleś sobie chlapał farbą, tymczasem on cały czas kontrolował kompozycję i kolor. Jeden z dziennikarzy zadał mu pytanie:
- Skąd pan wie, że skończył obraz?
- A skąd pan wie, że skończył się kochać? - odpowiedział Pollock
Na koniec zakończę cytatem z Picassa:
Nie zrozumiecie sztuki, póki nie zrozumiecie, że w sztuce 1+1 może dać każdą liczbę z wyjątkiem 2.
Czyli inaczej - sztuka to nie jest oczywista sprawa, sztuki nie da się nauczyć. Historii sztuki tak, ale nie samej sztuki. Tak samo twierdzę, że można stać się artystą - Artystą się rodzisz albo nie :) I
Pozdrawiam
kali555
Avatar
piotrsajak
2018-11-24
"Sztuka jest nieograniczona. Cały świat materii ma granice, ale wyobraźnia ich nie posiada. Na obrazie możesz przestawić wszystko co tylko chcesz."

Pozwoliłem sobie Bartłomieju na powyższy cytat, ponieważ podoba mi się jasność twojej myśli. Bardzo czytelne jest też twoje stanowisko i w związku z tym pozwolisz, że ja na to samo spojrzę, ale inaczej, tzn. z innej perspektywy. Mianowicie pierwsze zacytowane zdanie musiałbym przyjąć na wiarę, bo z miejsca, w którym stoję nie widzę tego. Więc odczytuję to jako coś, co postulujesz. Natomiast w drugim zdaniu sądzę, że mamy już wspólny przedmiot percepcji, pomimo odmiennej recepcji - jak pewnie się domyślasz, ale mniejsza z tym, bo raczej chciałbym skupić się na trzecim cytowanym zdaniu, tj.:

>Na obrazie możesz przestawić wszystko co tylko chcesz<

Tutaj dotykasz w pewnym sensie tylko pozornego nieograniczenia, a chciałem przez powiedzieć i zwrócić uwagę na jeden z aspektów, mianowicie na to, że czerpiemy też z własnych odczuć, tj. uczuć i kiedy to robimy nie interesuje nas to pod kątem własnej bebechowatości, tylko traktujemy jako... jakoś nie mogę znaleźć właściwego słowa... chodzi o to, że uczucia, że one aż istnieją, tylko że można z nimi zrobić cokolwiek, kiedy tak się stoi przed malowanym obrazem. Chodzi o ten rodzaj wolności, czy precyzyjniej ujmując rodzaj nieograniczenia, który jednak czerpie się z zewnątrz. A co do tego, czy żeby być artystą, trzeba się nim urodzić, to wydaje mi się, że raczej wszyscy rodzimy się artystami. Co mi tam: stawiam tezę, że każde dziecko do pewnego wieku jest artystą, tylko nie każdemu z nich udaje się ten dar wnieść w dorosłe życie.
Pozdrawiam
Avatar
Dev
2018-11-30
Ciekawe rozkminki w sumie... Ja skręcę aż w kierunku malowania dla "się podobania" kontra sztuka właśnie... sztuką , w wielkim skrócie, zawsze było dla mnie to, czego "jeszcze nie było" ;) Natomiast warsztat i umiejętności tylko pomagają, stąd moje wcześniejsze zaczepne - czy nie o rzemiosło w tym zapytaniu chodzi, bo 'zasady i normy" trzymają się raczej rzemiosła. W sztuce już chodzi o rozwinięcie skrzydeł... Natomiast w szeroko pojętej plastyce powiedziałabym - wiedza i umiejętności jej zastosowania - jak najbardziej. Studiowanie takich prawideł jest jak najbardziej na miejscu, poznawanie itp. A co dalej z tym zrobisz, to Twoje. Tylko żeby łamać zasady, należałoby je znać chyba, żeby wiedzieć co łamać ;) Natomiast idąc w drugą stronę - nie jest powiedziane, że ktoś nie może mieć mega talentu, że nie wiedząc nawet o tym, od razu te prawidła stosuje, po prostu co by nie robił - wszystko jest "poprawne" , nawet jeśli jest to szalenie dzika abstrakcja, ale to pojęcie "poprawne" mam tutaj za coś co oko i dusza przyjmuje, że coś się po prostu... podoba... Jest to takie zjawisko, kiedy czasem widzimy np. akt, mega świetnie namalowany, anatomia wspaniała, umiejętności twórcy powalają, ale jednocześnie czujemy, że cały obraz na nas nijak nie działa. Drugi akt będzie upstrzony kolorami, ekspresyjny, też będzie fajny, ale może poczujemy, że wynika z jakiejś kalkulacji, scenariusz, zamysł. A trzeci będzie namalowany kilkoma pociągnieciami, szast prast i jest, nawet nie zobaczymy anatomii dokładnej a i przy okazji wyczujemy szczerość tego, w zastosowaniu środków, intuincyjnie, czy to będzie światło czy ekspresja cała... No ale są tacy odbiorcy, którzy jednak tylko ten pierwszy uznają za dzieło sztuki i mają pełne prawo ku temu, trzeci akt uznają za amatorski bohomaz... Stąd nie ma chyba na to wszystko odpowiedzi jednoznacznej i... dlatego jest to tym bardziej fajne :))
Avatar
piotrsajak
2018-12-01
Coś w tym jest. Miałem dzisiaj taki sen: ściana, a na niej dziesiątki moich obrazów. Wyglądały okropnie, tak jakby na przemian moczył je deszcz i suszyło słońce. Wyblakłe kolory, farba podpryskiwana, skurczone od słońca, niektóre nawet o więcej niż połowę. Masakra. Okropny widok. Naturalnie, było mi ich wszystkich żal, ale przebiegałem po nich wzrokiem w nadziei, że może nie ma wśród nich tych zaledwie dwóch, może trzech - dla mnie wciąż żywych - i na których zachowaniu naprawdę mi zależało. Obudziłem się zanim dostrzegłem wśród nich to czego szukałem. Pozostała mi po tym śnie refleksją, że niewiele jest tego, co warte ocalenia
Avatar
Azja
2018-12-01
Ja mam jeszcze inne podejście do tematu .."Ocalenie"... Ja maluje dla malowania a ocalenie zostawiam za sobą...Dla mnie "ocaleniem" jest samo malowanie. Podchodze duchowo do sztuki...Ostatnio bylam w garażu, przegrzebałam moje stare, bardzo pracochłonne i duże (jak na mnie) obrazy olejne. Wiele z nich "odkurzylam", odswiezylam ale czesc z nich zostało zalanych dawno temu i pognily.Popatrzylam, stwierdziłam i -nawet ku mojemu zdziwieniu-nie poczułam zalu.
Tak się zycie moje ukladalo, tyle przez ostatnie 20 lat zachodzilo w nim zmian, tyle miejsc i ludzi spotykałam, nowych zdarzeń które wymagaly niespodziewanej reakcji, odnajdywania się, że...zdystansowalam się kompletnie (lub prawie kompletnie) do własnej tworczosci. Jakby te obrazy ważne były jedynie w moich wspomnieniach , w moim wnętrzu...
To, co maluje obecnie, te stosy akwarelek poupychane po teczkach -tez "uwalniam" emocjonalnie gdy już przestaje je malować...
Kiedys tak nie było.Przywiazywalam się do swoich prac.To był wieczny dylemat. I zycie wplynelo na to ze ten dylemat rozplynal się jak chmury na niebie...

Dla mnie w tworczosci najwazniejsza jest zawsze ta "iskra", to "cos", choć przyznam że drastycznych bledow technicznych nie lubie jak cholera, trudno mi ich nie zauwazyc ale jednak przebijający "duch" nawet w niewprawnej rece, pracy jeszcze nieudolnej gdy przebija to...widze sztuke.
Sztuka jest jak milosc, zawsze to powtarzam.Jakie ma znaczenie czy ktoś wyznaje miłość "udolnie" czy "nieudolnie" ? ..No, wiadomo ze dążymy do doskonałości ale czasami nieudolna szczerość jest najbardziej "powalająca", ujmująca...


Kto jest wielki, tworzy własne zasady i się ich trzyma.To wszystko co wyżej, to prawda, ale wielkich jest mało, a artystów dużo.Artyści nie łamią zasad, przynajmniej tych podstawowych.
Dla tych wielkich nie ważne jest wykształcenie, bo szkołę mają w sobie.Dam przykład twórczości która nie bardzo na mnie działa, ale mam szacunek; Nikifor. Niby nie trzyma się kanonów, ale przeglądając jego obrazy widzę, że trzyma się własnych zasad.Podobnie Henri „Celnik” Rousseau...Przywołany wcześniej Picasso, znał zasady już jako nastolatek, ponieważ był wielki, stworzył własne, ale nie widziałem nigdy by je łamał...
Avatar
WSzaniawski
2018-12-02
Tak kiedyś myślałem..... Co się powinno, jak się powinno, jakie metody zastosować, jakimi drogami iść...... I w końcu, po wielu latach doszedłem do pewnego zaskakującego wniosku...... Niech każdy robi jak chce.....;)))) Nie odbierajmy radości z tworzenia, entuzjazmu nikomu..... Wartością już jest sam fakt, że ludzie robią coś więcej, niż gapienie się w ekran czy to telewizora, czy monitora..... Wspierajmy, ba nawet krytykujmy (wedle swojego gustu), nie narzucając swojego punktu widzenia (myślenia).... Jak ktoś będzie chciał się rozwijać to się rozwinie, znajdzie sposób i znajdzie swoją drogę...... Kiedyś wiele lat temu mój starszy kolega (fotograf) powiedział bardzo mądre słowa: "jeden lubi zbierać znaczki, drugi jak mu nogi śmierdzą...." ;)))))) Jak się nad tym zastanowić...... Nie ma jednej drogi w sztuce..... Każdy ma swoją..... Jednemu tą drogę będą wyznaczać zasady, drugiemu intuicja, wyczucie..... Jeden będzie szedł klasycznie, drugi żywiołowo..... Jeden będzie śpiewał, drugi malował....... I to jest piękne.....;))) Nie byłoby tylu możliwości, tylu gałęzi sztuki, gdyby każdy myślał i robił tak samo......... Pozdrawiam. P.S. Takie moje trzy grosze, od analogowego piernika....;)))
Avatar
piotrsajak
2018-12-02
a ja myślę, że to co nazywasz własnymi regułami (zasadami) jest zwykłym łamaniem obowiązujących reguł - ale pod jednym warunkiem - mianowicie, że łamie się je dla osiągnięcia ściśle określonego efektu.
Avatar
Dev
2018-12-03
Mimo wszystko lepiej mi się osobiście patrzy na obrazy z "łamanymi zasadami" przez kogoś, kto widać, że zrobił to z zamysłem i "wie", czyli poszedł dalej, niż na te, gdzie ktoś je "łamie", bo uznaje, że nie trzeba się uczyć, bo przecież dzis wszystko wolno... gdziekolwiek kto idzie i w cokolwiek, tak uważam, że lenistwo nie ma usprawiedliwienia ( mówię to również do siebie :)) )
Avatar
piotrsajak
2018-12-03
Zbigniew Herbert
"Apollo i Marsjasz"

właściwy pojedynek Apollona
z Marsjaszem
(słuch absolutny
kontra ogromna skala)
odbywa się pod wieczór
gdy jak już wiemy
sędziowie
przyznali zwycięstwo bogu

mocno przywiązany do drzewa
dokładnie odarty ze skóry
Marsjasz
krzyczy
zanim krzyk jego dojdzie
do jego wysokich uszu
wypoczywa w cieniu tego krzyku

wstrząsany dreszczem obrzydzenia
Apollo czyści swój instrument

tylko z pozoru
głos Marsjasza
jest monotonny
i składa się z jednej samogłoski
A

w istocie
opowiada
Marsjasz
nieprzebrane bogactwo
swego ciała

łyse góry wątroby
pokarmów białe wąwozy
szumiące lasy płuc
słodkie pagórki mięśni
stawy żółć krew i dreszcze
zimowy wiatr kości
nad solą pamięci

wstrząsany dreszczem obrzydzenia
Apollo czyści swój instrument

teraz do chóru
przyłącza się stos pacierzowy Marsjasza
w zasadzie to samo A
tylko głębsze z dodatkiem rdzy

to już jest ponad wytrzymałość
boga o nerwach z tworzyw sztucznych

żwirową aleją
wysadzaną bukszpanem
odchodzi zwycięzca
zastanawiając się
czy z wycia Marsjasza
nie powstanie z czasem
nowa gałąź
sztuki - powiedzmy - konkretnej

nagle
pod nogi upada mu
skamieniały słowik

odwraca głowę
i widzi
że drzewo do którego przywiązany był Marsjasz
jest siwe

zupełnie

Avatar
Azja
2018-12-03
:-)) No i Herbert..powalił ...
Avatar
Dev
2018-12-03
Oj tam, od razu tak drastycznie, ze skóry obdzierać, nieee ;))))

Dodaj post w tym temacie

Musisz być zalogowany, aby dodać post.



Korzystając z serwisu akceptujesz regulamin oraz politykę prywatności. Strona może zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Copyright © 2002-2018 VariArt.org | Realizacja: jakub mankowski | Oparte na VariArt code